Dzień Dobry!

149

Witam po blisko czterech latach przerwy.

Tak jak to obiecałem podczas nadzwyczajnego Walnego Polskiego Związku Warcabowego w sierpniu 2008 roku zamilkłem.  Oczywiście milczenie aż do końca nie leży w moim charakterze i każdy urlop ma swój koniec. Mój urlop od internetu właśnie się skończył.

Warcaby w sieci w naszym kraju to rok 1997. Zacząłem publikować najpierw pod wielce skomplikowanym adresem pcbest.ubique.pl/warcaby. W miarę rozwoju tego rynku sprawy się upraszczały (i taniały!) dzięki czemu dosyć szybko domena warcaby.pl w porę dostała się nie w ręce sieciowych cwaniaczków ale w ręce warcabisty. Pod koniec lat 90tych pojawiły się bardzo fajne strony Bogusia Szelesta, później pojawił się niespodziewanie “człowiek znikąd”  czyli Wojtek Hubert. Wojtka nikt nie znał! Ot raptem zaczął do mnie pisać i pytać  o różne rzeczy jakiś Pan z Warszawy. W efekcie powstały strony ABCwarcabów. Bardzo ładne estetycznie, z pewnym dystansem do środowiska (nieco ten dystans później zanikał w miarę jak Wojtek sam stawał się jego częścią) i przebogate w treści strony dla wielu były podstawowym źródłem informacji o grze.

Lata 2002 – 2004 to lata moich zmagań z tak zwanym środowiskiem by doprowadzić do powołania Polskiego Związku Warcabowego.  Kiedyś napiszę o tym więcej, ale jak wiemy PZWarc w końcu powstał. Oczywiście nie wyobrażałem sobie by domena warcaby.pl  pozostawała w moich rękach i pełen nadziei przekazałem ją dla nowego związku. Niech będzie własnością warcabistów a nie warcabisty.

Stron warcabowych przybyło.
Nieskromnie jednak powiem, że moje archiwa są jednymi z większych w Polsce. Żal trzymać to tylko w szafach i na moich dyskach. Stopniowo się zatem będę dzielił tym co mam i tym co wiem. W tych dniach jest mi nieco ciężko znaleźć więcej czasu. Dużo pracy kosztują mnie przygotowania do WMSG w Lille, a już we czwartek (Oj! To już jutro!) jadę do Holandii zmierzyć się z Erno Prosmanem. Ma on ochotę ponownie odebrać rekord świata w grze na ślepo Tonowi Sijbrandsowi. Grałem z Sijbrandsem w 2009 roku, trudno było oprzeć się pokusie by nie być częścią tego niezwykłego spektaklu ponownie!