Co tak naprawdę wydarzyło się w Lille?

177

 

Dziwiętnastego sierpnia odbył się Nadzwyczajny Kongres FMJD. Nadzwyczajny, ponieważ jego głównym i jedynym celem było przyjęcie nowego statutu, oczywiście po dyskusji i głosowaniu nad licznie zgłoszonymi poprawkami.

Projekt statutu przygotował Harry Otten przy wsparciu SportAccord i zaprzyjaźnionych prawników. Przygotowanie takiego projektu było jednym z podstawowych zobowiązań złożonych przez niego przed wyborami na kongresie w Berlinie w 2009.

Pierwszy szkic został poddany wewnętrznej dyskusji (bardzo burzliwej!) w ramach Zarządu. Po koniec lutego projekt przekazano wszystkim członkom FMJD, opublikowano go również na stronach FMJD. W ciągu kolejnych miesięcy zgłoszono wiele zmian, część zarząd uwzględnił w swoim projekcie, część została przedstawiona jako opcje do przegłosowania na kongresie.

Jakiś czas przed kongresem Białoruś zażądała by do porządku obrad wprowadzić punkt by nie dyskutować nad statutem(?!!!) tylko powołać komisję. Oczywiście przyjęcie takiego wniosku prowadzić by mogło do logicznej konsekwencji – bezsensowności zwoływania Kongresu.

Myśląc pozytywnie, Białoruś powinna zawnioskować wobec powyższego o głosowanie za pomocą poczty elektronicznej, na co pozwala statut, ale tego nie zrobiła.

I tak oto znaleźliśmy się w Lille. Przygotowania kosztowały sporo (wynajęcie sali, podróż i honoraria dla tłumaczy, mnóstwo materiałów), o pracy w to włożonej nawet nie wspominając. Po kilku wstępnych wypowiedziach, tradycyjnych problemach z wyjaśnieniem kto jest kim w Rosji i kto powinien zapłacić roczną składkę … doszło do głosowania nad propozycją Białorusi.  Ku mojemu zdumieniu propozycja została przyjęta! Kongres zwołano zupełnie niepotrzebnie. Delegaci, stosunkiem głosów 12:9 NIE CHCIELI dyskusji nad nowym statutem i głosowania nad konkretnymi punktami do których zgłoszono!!!

Ten wynik głosowania był dla Zarządu istnym szokiem. Frank Teer i Harry Otten oświadczyli, że jest to dla nich wyraz braku zaufania delegatów i w związku z tym oni opuszczają Kongres, gdyż dalej on już nie ma sensu. Ja również wyraziłem swoje zdumienie i oświadczyłem, że moja przyszłość w FMJD nie jest w tej chwili pewna, ale jak na razie to opuszczam Zjazd i idę zająć się swoją pracą tutaj w Lille, czyli przygotowaniami do kolejnych turniejów.

W dużym skrócie to tyle.
Co najmniej trzy federacje później mówiły, że nie zrozumiały nad czym głosują (sic!) i myślały, że głosują przeciwko przyjęciu statutu w całości jak go proponował Zarząd. Chcieli przecież dyskutować i głosować nad poprawkami. Jak to barwnie określił Prezydent,  nawet jeżeli kogoś zabiłeś przez przypadek i później przepraszasz, nie zmienia to faktu żeś go zabił!

Skąd takie emocje? Otóż najważniejszym spornym punktem było zdefiniowanie pozycji sekcji 64 w FMJD. Zarząd zaproponował statut w którym sekcja (ta i wszystkie inne) to całkowicie autonomiczna organizacja z własnym statutem etc jedynie stowarzyszona z FMJD. FMJD w tym statucie jest organizację głównie dla warcabów stupolowych ze stowarzyszonymi członkami reprezentującymi inne gry warcabowe.
Oczywiście gdyby delegaci byli ROZSĄDNI a co ważniejsze PRZECZYTALI I PRZEANALIZOWALI statut (w końcu nie tylko o 64 tam chodziło), to można było pracować dalej. Na przykład szef federacji włoskiej mówił, że oni potrzebują czasu do namysłu (?!), inni bardziej lub mniej oficjalnie mówili podobne rzeczy. A czy ktoś z czytających ten artykuł słyszał o jakiejkolwiek dyskusji Zarządu PZWarc nad projektem statutu?! Pytanie oczywiście retoryczne. Poza znającym angielski Panem Pętlickim (tak wynika z wniosku o tytuł sędziego FMJD64, jaki kiedyś złożyła sekcja), z pewnością reszta tego zacnego gremium nie zadała sobie trudu by dokumenty z FMJD przeczytać.

Jak to niemal wykrzyczał Frits Luteyn do przedstawicieli sekcji 64, statut został przygotowany DLA WAS. To właśnie WY zawsze mówiliście, że jesteście samodzielni, statut to tylko potwierdza.

Z moich obserwacji, a uczestniczyłem we wszystkich Kongresach FMJD od 1996 roku, wyraźnie widać ZŁE zmiany jakie nastąpiły w ostatniej dekadzie. Wcześniej sekcja 64, to była faktycznie sekcja, szefa wybierano na kongresie FMJD, na zebraniach Zarządu uzgadniano kalendarz wpisowe etc. Ostatnim szefem sekcji który jeszcze jakoś trzymał jej ‘image‘ był ś.p. Aleksander Leman. Gdy jego zabrakło, sekcja organizuje własne kongresy, finanse to już tylko kieszeń kolejnych szefów (w konsekwencji ciągłe wzajemne kłótnie i pretensje o pieniądze), mnożone jak grzyby po deszczu wszelkiego rodzaju turnieje mistrzowskie w co raz to nowych kategoriach (brakuje jeszcze mistrzostw w kategoriach wagowych, harcerzy strażaków i miłośników kapeluszy!), oczywiście wszystko z wpisowym, którego nigdy żaden bank ani żadne sprawozdanie finansowe nie widziało.
Do tego jeszcze nieustająca hucpa przy nadawaniu tytułów. W rezultacie tracili zawsze (i tracą!) prawdziwi pasjonaci tej odmiany gry. Ci którzy naprawdę zasłużyli na szacunek dla swoich tytułów.

Dlaczego zatem owi szefowie tak bardzo nie chcą zmian? Odpowiedź na to pytanie jest dla mnie bardzo prosta! Proponowana struktura wymaga przejrzystości, założenia prawdziwej organizacji. Ale te ‘rybki’ wolą mętną wodę. Zrobią wszystko by taki stan utrzymać.

Kilka fotek z kongresu