Kierunek Chiny

209

Od pięciu lat w naszym warcabowym światku pojawiła się nowa siła – CHINY. Wszystko zaczęło się w 2007 roku gdy okazało się, że po igrzyskach olimpijskich do Pekinu przyjechać mają również przedstawiciele sportów umysłowych.

Podobny proces odbył się w minionych 20-30 latach w szachach. Jeszcze 30 lat temu nazwiska szachistów zza wielkiego muru pozostawały nie zauważone przez kibiców. Reprezentacja Chin startowała w Olimpiadzie (jak setka innych Państw). Nic szczególnego. Obecnie mistrzynią świata jest Chinka Hou Yifan i nikogo to nie dziwi, po raz pierwszy ten sukces osiągnęła jej rodaczka Xie Jun w 1991 roku. Na zakończonej kilka tygodni temu w Turcji olimpiadzie przed ostatnią rundą zarówno w kategorii kobiet jak i open na czele były drużyny z Chin! Skończyło się srebrem Pań i czwartym miejscem Panów.  W ostatnim numerze czasopisma “Mat” zaintrygował mnie artykuł gm B.Soćko “Tam są szachy!“. Pan Bartosz ciekawie relacjonuje wyjazd swój i swojej małżonki gm Moniki Soćko do Chin. Grali w w barwach jednego z klubów w tamtejszej lidze, czyli Drużynowych Mistrzostwach Chin.

A co nas czeka? 

Jeśli nie zmieni się system polityczny w Chinach to myślę, że dokładnie ten sam scenariusz. Gdy zapadła decyzja o organizacji w WMSG-2008 natychmiast podjęto decyzję o powołaniu do życia warcabowego związku i wprowadzeniu warcabów do szkół. W ubiegłym roku w marcu miałem okazję być w siedzibie Centrum Administracyjnym Sportów Umysłowych. To organizacja, czy raczej wg naszej starej nomenklatury “zjednoczenie”,   pięciu federacji: GO, szachów chińskich, szachów, brydża i warcabów.

To zdjęcie naprawdę nie oddaje OGROMU tego budynku. Jest on bardzo głęboki, rodzaj czworoboku. Czegóż tam nie ma! Sale w których grane są turnieje treningowe, sale szkoleniowe, duże i małe, różne salki konferencyjne, gabinety dla ważnych dygnitarzy, pokoje dla urzędników. To wszystko dla tych pięciu dyscyplin sportu.
Jeszcze przed 2008 rokiem do Chin wyjeżdżał Alexei Chizov trenować tamtejszych warcabistów. W tej chwili regularnie w tym samym celu w Chinach bywają również Valneris, Amrillaev, Anikeev, i inni mniej utytułowani warcabiści. Z rozmów z niektórymi z nich wiem, że praca tam jest bardzo ciężka. Sześć dni w tygodniu. Każdy zapraszający klub czy region chce szybko się rozwijać. W grudniu ubiegłego roku miałem okazję odwiedzić dwie szkoły.

Pominę to co bardzo podobało się gościom z Zachodu, którzy nie wiedzą co to jest sowietyzm, czyli jednakowo ubraną młodzież, salutujących pionierów (czy jak oni się tam nazywają). Młodzież najczęściej w tych szkołach uczy się w ramach zajęć wszystkich pięciu gier. Później dopiero następuje większa specjalizacja. Poznałem również chińskiego biznesmena, który produkuje warcabnice. Do tej pory sprzedał ponad pół miliona(!) warcabnic o rozmiarach turniejowych.

Kiedy przyjdą efekty? W zasadzie to już są! W ubiegłym roku dwunastoletnia Sai Ya została wicemistrzynią świata kadetek. Remisy z arcymistrzami nikogo już nie dziwią.

O sile organizacyjnej (finansowej!) Chin wszyscy wiemy. Niedawno odbył się turniej Lishui Open.Pula nagród 200.000 RMB (około 100.000 złotych!). Turniej ten był również wewnętrzną kwalifikacją do SAWMG. Chińczycy mają w obu turniejach dziką kartę. Kwalifikację wywalczyli Gao Wenlong i Shi Sixuan.

Oboje pochodzą z Wuhan gdzie regularnie przyjeżdża prowadzić treningi … Alexei Czyżow.