Jubileusz geniusza

179
Ton Sijbrands podczas symultany na ślepo (Amsterdam 2009).

W ten weekend (15go grudnia) mija 70 lat od dnia w którym na świat przyszedł Ton Sijbrands. Nie mogłem nie odnotować takiego jubileuszu wspaniałego warcabisty i przesympatycznego człowieka. Tak, to też ważne. Często geniusz w swojej dziedzinie nie jest wart przysłowiowego “funta kłaków” poza nią. W tym przypadku mamy do czynienia z człowiekiem o wyjątkowej charyzmie. Człowieka, który do światowych warcabów wniósł coś niezwykłego. Do dzisiaj jest punktem odniesienia dla niemal wszystkich. Nie znam trenera, który by nie polecał a wręcz KAZAŁ swoim podopiecznym przeglądać partie Sijbrandsa. Wydana w 1973 roku książka “Ton Sijbrands – dammer” zawierająca między innymi jego 200 partii to obowiązkowa lektura każdego warcabisty.


Warto zwrócić uwagę, że bohater tej książki miał w chwili jej wydania niespełna 24 lata!

Niestety, dość szybko zrezygnował z regularnej walki o najwyższe cele, ograniczając swoją warcabową działalność do występów klubowych i publicystyki. Genialny, analityczny periodyk Dammen, stała rubryka w gazecie “de Volkskrant” (swoją drogą też jubilatka, w tym roku obchodzi swoje stulecie!), to publikacja na które zawsze świat warcabowy z uwagą czekał.

W 1967 roku po raz pierwszy został mistrzem swojego kraju (zdobył w sumie 6 tytułów). Miał wówczas niewiele ponad 17 lat. Zostając mistrzem kraju otworzył sobie drogę do udziału w Mistrzostwach Europy. We wrześniu we Włoskim Livorno, holenderski 17-latek odniósł swój pierwszy wielki międzynarodowy sukces. Został Mistrzem Europy.

Sukces ten powtórzył w kolejnych trzech Mistrzostwach Europy: 1968 (Livorno), 1969 (Rzym) i 1969 (Suchumi). Później w ME już nie startował. Aż do roku 1999. To był jeden z kilku jego powrotów do rywalizacji międzynarodowej. Turniej miał genialną obsadę, ale okazał się jedynym turniejem o tytuł najlepszego w Europie, którego nie wygrał. Wyprzedził go Wiersma, a o wszystkim zadecydowała “wpadka” Sijbrandsa w przedostatniej rundzie. Turniej ten został fajnie opisany w dwumiesięczniku “Polskie Warcaby”. Kto nie czytał niech to nadrobi. Dowie się dlaczego Burzyński przyszedł na partię z Sijbrandsem z blisko godzinnym opóźnieniem. Polecam “PW” numery 5 i 6 z 1999 roku.

Oczywiście ME to ważny turniej, ale najważniejsze są Mistrzostwa Świata!

Pierwsza szansa pojawiła się w 1966 roku. Na turnieju pretendentów walczących o prawo gry z Kupermanem najlepszy okazał się geniusz z Rygi – Andreiko. Geniusz z Holandii był drugi i w dodatku przegrał bezpośrednią rywalizację.

Turniej pretendentów, Ales (Francja) sierpień/wrzesień 1966

Debiut w turnieju o MŚ nastąpił w czerwcu 1968 roku. Włochy to miejsce szczęśliwe dla Sijbrands. Jednak w Bolzano podium zajęli reprezentanci ZSRR (Andreiko, Kuperman, Szczegolew). Sijbrands czwarty. Warto dodać, że tuż za nim uplasował się inny debiutant w MŚ – Harm Wiersma. Wiersma pojechał do Włoch na MŚ ledwie miesiąc po … swoich piętnastych urodzinach! Niewiarygodne pokolenie małoletnich geniuszy!

Mistrzostwa Świata, Bolzano (Włochy) maj 1968

Na tytuł Sijbrands musiał jeszcze poczekać. Po drodze w 1969 roku rozniósł rywali w mistrzostwach Holandii zdobywając w 12-osobowym finale aż 20 punktów. Sześć punktów za nim byli Roozenburg i Wiersma.

Na szczycie znajdował się wówczas genialny Łotysz (pod flagą ZSRR) Andris Andreiko. Po wygranej w Bolzano wygrał mecz ze zdetronizowanym Kupermanem. Na 1971 rok zaplanowano kolejny mecz. Rywala miał wyłonić tak zwany turniej kandydatów, czy też lepiej pretendentów. Dziewiątka zawodników spotkała się w czerwcu 1970 roku w Monako na dwukołowym turnieju. Kuperman.

Challange Mondial, Monako czerwiec 1970

Ten wynik dał Kupermanowi prawo do kolejnego meczy z Andreiko, ale tym razem to jego przeciwnik miał tak zwany remis for, czyli zachowywał tytuł w przypadku remisu. Tak też się stało. Rozegrany w lutym 1972 roku w Tallinie mecz zakończył się samymi remisami. Świat czekał ma mecz Andreiko – Sijbrands. Sijbrands wygrywał wiele turniejów po drodze. W żadnym z nich (jeśli grali obaj) nie plasował się za Andreiko. Często ze sobą grali, ale rezultatywne partie to była rzadkość. Po porażce w turnieju pretendentów w 1966 roku, Sijbrands wygrał rok później w Batumi. Za rok (1968) znów wygrał i to w prestiżowym meczu ZSRR – Holandia. Ale 1969 roku Andreiko wyrównał stan na 2-2 pokonując Sijbrandsa na turnieju Brinta.

Po dwóch wygranych meczach z Kupermanem, Andreiko musiał bronić tytułu w turnieju. W maju 1972 roku w holenderskim Hengelo odbył się wspaniały turniej. Dawno nie było tylu wybitnych i utytułowanych zawodników na jednym turnieju. Tym razem to holenderscy młodzieńcy byli przed trójką warcabistów spod flagi ZSRR.

Mistrzostwa Świata, Hengelo maj 1972

Zatem w wieku 23 lat, po czterech wygranych w Mistrzostwach Europy, nasz dzisiejszy jubilat doczekał się upragnionego tytułu Mistrza Świata.

Rok później doszło do meczu, na który już od dawna czekał cały warcabowy świat. Od naocznych świadków wiem, że zainteresowanie tym meczem było ogromne! To był czas pojedynków gigantów, przy czym jeden z nich był zza żelaznej kurtyny. Tak było w meczu Spaski- Fiszer, tak było i w tym przypadku. Pula nagród 60.000 guldenów (niemal 30.000 euro), ale … to było blisko 50 lat temu! Teraz dla sponsorów liczą się tylko sporty olimpijskie i te, które pokazują w TV.
Złożony z 20 partii mecz zakończył się wygraną Sijbrands 22:18. Sijbrands wygrał drugą i 17 partię a w pozostałych padły remisy.

21 letni Wiersma, wydał książkę o meczu dwóch wielkich rywali. Kilka lat później przyszła kolej na niego.

Po tym sukcesie Sijbrands odszedł na dłuższy czas od turniejowej rywalizacji na najwyższym szczeblu. Wrócił pod koniec lat 80-tych. Zagrał na MŚ w Paramaribo w 1988 (2 miejsce za Czyżowem). Na początku 1990 roku po raz drugi zasiadł do gry w meczu o tytuł. Regulamin się nie zmienił od czasu meczu z Andreiko. Grano 20 partii a mistrz miał remis for. Tak jak w 1973 Sijbrands wygrał drugą partię meczu. Gdy tytuł po latach znów był blisko, Czyżow wyrównał stan meczy w 18-tej partii. Dwie ostatnie zakończyły się remisami i Aleksej po raz drugi został Mistrzem Świata.

Sijbrands zagrał w kolejnych MŚ w Tulonie (tam po raz pierwszy zagrał Polak. Piotr Chmiel. Piotr jest jedynym Polakiem, który miał okazję zmierzyć się z Sijbrandsem i to dwukrotnie. Właśnie w Tulonie i później na ME w 1999 roku). Turniej w Tulonie był wielkim triumfem wchodzącego do światowej super-elity Czyżowa. Wygrał, a aż sześć punktów za nim była czwórka zawodników, w tym Sijbrands. Z pewnością nie tego Ton oczekiwał. Znów odsunął się od gry o najwyższe cele. Wrócił na ME w 1999 i cztery lata później zagrał po raz ostatni (jak do tej pory) w Mistrzostwach Świata.
Nie przeszkadzało to jednak w pozostawaniu na szczytach listy rankingowej. Tylko raz był “dopiero” trzeci (lipiec 2003). Po raz ostatni na liście “a” widzieliśmy go w styczniu 2012 roku. Był na pierwszym miejscu z rankingiem 2476.

Mistrzostwa Świata, Zwartsluis, maj 2003

Z jubilatem miałem okazję spotkać się osobiście po raz pierwszy w 1997 roku. Było to w Utrechcie podczas obchodów 50-lecia FMJD

Utrecht, wrzesień 1997

.
Później okazji do spotkań było więcej. Ton z rzadka, ale pojawiał się na wielkich warcabowych wydarzeniach a czasem nawet grywał:

Turniej Baijlmer. Amsterdam, październik 2003.
Partia Czyżow – Sijbrands

Najciekawsze moje spotkanie z Sijbrandsem miało jednak miejsce w 2009 roku na stadionie olimpijskim w Amsterdamie. Miałem okazję być jednym z uczestników symultany na ślepo. Wyjątkowe przeżycie i wielki respekt dla Tona. Pisałem o tym w necie w 2009 i później przy okazji kolejnej symultany. Wspominając to wydarzenie, uświadomiłem sobie, że wówczas, we wrześniu 2009 roku, dzisiejszy jubilat zbliżał się do 60-ki. Dokładnie jak ja, pisząc dzisiaj te parę słów dla przybliżenia wybitnego człowieka moim młodszym koleżankom i kolegom.

Amsterdam 2003
Trzech wspaniałych zawodników. Ton SIjbrands, Wiaczesław Szczegolew (w grudniu 2020 kończy 80 lat!) i Aleksej Czyżow (55 latek, niezmiennie w wielkiej formie!)

STO LAT! I wielu wspaniałych partii na które tak bardzo czekamy!

A no koniec pochwalę się jedną z najcenniejszych książek w mojej biblioteczce. Sijbrands napisał o swoim wielkim przeciwniku. Książka cenna tym bardziej, że z osobistą dedykacją autora.

T. Sijbrans “Andies Andreiko een damtechnische monografie“. Dammen, Vorst 1990.