Odwołane Mistrzostwa

428

A miało być tak pięknie. Czekaliśmy na pierwszy finał rozgrywany w południowo-wschodnim zakątku Polski. Zastanawialiśmy się, czy Natalia zdoła odeprzeć zmasowany napór męskiego EGO i po raz trzeci z rzędu zostanie Mistrzem Polski. Byłby to pierwszy taki przypadek odkąd MP rozgrywane są systemem kołowym (2000). W czasach “szwajcarów” sztuki takiej dokonał Tomasz Balcerowicz w latach 1995-97.

Musimy poczekać. Mam nadzieję, że gospodarz turnieju – Piotr nie zniechęci się. Przecież dla niego to nie pierwszy raz. Ta obecna sytuacja przypomniała mi warcaby w stanie wojennym.

Pierwsze MP odbyły się w gminie Poczesna. Ja w tym turnieju nie grałem, grał .. mój zegar. Dopiero co poznałem Marka Kamieniarza (i stupolówkę) i pożyczyłem mu swój zegar (nie tak łatwo było coś takiego zdobyć wówczas!). Marek po powrocie opowiadał mi o turnieju, a ja marzyłem, że kiedyś na żywo zobaczę Andrzeja Martko, Mieczysława Kasprzyka czy Adama Hlasnego…

!979 rok to były moje pierwsze Mistrzostwa Polski. Oczywiście w Poraju, w ośrodku Hutnicza Radość. Graliśmy w tej samej sali co jedliśmy, 3 rundy dziennie to była norma. Jak się człowiek spóźniał z zakończeniem partii, to metr z boku widział już wazę z pachnącą pomidorową.

I tak to trwało w Hutniczej Radości od 1977 do 1981. Marcowa rutyna … wyjazd do Poraju na Mistrzostwa Polski.

Przyszedł grudzień 1981 roku. “Miły dziadzio w okularach” (jak to nazywano go w pewnym kabarecie) ogłosił stan wojenny. To ten sam “miły dziadzio”, który jako minister obrony narodowej wysłał nasze czołgi “na wycieczkę” do Pragi w 1968 roku, a w grudniu 1970 żołnierzy z ostrą amunicją do robotników by im wytłumaczyli że to przecież oni rządzą Polską i protestują przeciwko sobie samym.

Koniec dygresji (nie potrafię jednak o tym bez emocji). Wracam do warcabów. Telefonów nie było wiele w domach, ale i tak je częściowo wyłączono, zablokowano połączenia międzymiastowe, wprowadzono godzinę milicyjną, wyjazd do innej miejscowości wymagał uzyskania przepustki.

Mistrzostwa Polski w marcu 1982 odwołano.

Stanisław Markowski jednak zbyt kochał warcaby, by łatwo się poddać. Udało się zrobić te MP w lipcu w Domu Dziecka we Wrzosowej (gmina Poczesna). Nie takie warunki jak w Poraju, mniejsza niż zwykle frekwencja (40 osób) ale graliśmy!

Mieszkałem w pokoju z kolegami z klubu Warcpol Politechnika Szczecińska Wojtkiem Dolatą i Rysiem Sawczykiem. Do czwórki mieliśmy sympatycznego Piotra z Sanoka. Tak to TEN Piotr. Wojtek i Rysiek to już były NAZWISKA. Rysiu był mistrzem w 1979, tuż przed Wojtkiem. Piotr dopiero rósł w siłę, a ja, jak wielu innych średniaków, marzyłem o pierwszej dziesiątce. Moje najlepsze MP w życiu (6 miejsce), a w pokoju … byłem najgorszy!!! Wygrał Wojtek, Piotr był drugi, Rysiek czwarty (gdyby nie zremisował w ostatniej rundzie z pionkiem przewagi z Porochnickim, byłby trzeci).
(tabela turnieju)

Piotr pokazał swoją siłę w turnieju. Podczas towarzyskich partii w blica zrobił fajną kombinację w partii z Wojtkiem. Wysłałem do miesięcznika “Szaszki” – opublikowali! Opublikowali również inną wysłaną przeze mnie kombinację z partii Wojtka z Geniem Woźnicą,

Szaszki 12/1982. Po lewej Dolata – Woźnica (z turnieju) po prawej kombinacja z towarzyskiego blica Dolata – Paluch
Hutnicza Radość w 1979 roku
Dawniej miałem zwyczaj prowadzenia czegoś w rodzaju kroniki (podpatrzyłem u Marka Kamieniarza). Powyżej kartka poświęcona temu turniejowi.