Świątek grała w warcaby!

196
Sandomierz

Za nami historyczny wydarzenie w naszym sporcie. Będąc nastolatkiem kibicowałem jak wszyscy W. Fibakowi i co roku czytałem o Jadwidze Jędrzejowskiej, która to widziała na własne oczy finał turnieju Wielkiego Szlema. W latach 80-tych kariera Pana Wojtka dobiegła końca i długo czekaliśmy na Panią Agnieszkę. Cudowna kariera, ale tak jak Małyszowi zabrakło w kolekcji złota olimpijskiego, tak Radwańskiej zabrakło wygranej w szlemie.

A tutaj proszę … ledwo pojawiła się w dorosłym tenisie i już zapisała się na zawsze w historii naszego sportu. Tak coś czuję, że dzięki tej przesympatycznej młodej pani czeka nas jeszcze dużo radości.

A warcaby i Świątek? Nie skłamałem – GRAŁA! Ale to moja koleżanka z roku – Basia Świątek, z Kamienia Pomorskiego. Poznała warcaby na studiach, polubiła i przez kilka lat grała w naszym klubie Warcpol Politechnika Szczecińska.

Cztery razy grała w MP kobiet (1980-83) zajmując piąte, siódme i dwa razy czwarte miejsce. Była groźna dla najlepszych. Urywała w ważnych turniejach punkty ówczesnej dominatorce Róży Kawczyńskiej i była bardzo pewnym ogniwem naszej drużyny. Jeżeli przeczytasz ten post Basiu, to serdecznie pozdrawiam!

Po lewej w okularach to Basia Świątek w partii z Romą Vitkauskaite (obecnie Szidlauskiene). Obok Basi Róża Kawczyńska
Drużynowe MP, Szczecin 1981. Od lewej: J.P., Basia Świątek, Wojtek Dolata, Danusia Muszczak z Pabianic, Marek Kamieniarz i Ryszard Sawczyk.
Rok 1980. Obok Basi Mirek Wójcik z Myśliborza, przez lata mieszkał i gał w też w Gorzowie. Warcabista, szachista i brydżysta na poziomie ligowym. Zmarł tragicznie tuż przed ukończeniem 40ki.
To zdjęcie ma zabawną historię. Basia grała w warcaby w klubie od niespełna roku a na jej pierwszych MPK dostała za przeciwniczkę Larysę Agafonową. Na owe czasy to był poziom nieosiągalny nawet dla Róży Kawczyńskiej czy Geni Zaglanicznej. Poleciałem do pokoju po aparat a … partia już się skończyła. Musiałem poprosić Panią Larisę by usiadła do warcabnicy jeszcze raz dla tej fotki.

To ostatnie zdjęcie to również moje wspomnienie sportowe. Cieszyliśmy się wówczas gdy nasza warcabistka remisowała z zawodniczką z ZSRR, nawet nie ze ścisłej ich czołówki. Róża była pierwszą, która potrafiła to robić seriami. Nawet nie marzyłem wówczas, że za 17 lat moja rodaczka zostanie wicemistrzynią świata, a po kolejnych 19 będziemy mieli nad Wisłą mistrzynię globu i mnóstwo innych sukcesów.

Słaba płeć jest u nas wyjątkowo mocna!