Doping on-line

162

Kolejna fala zarażeń nieuchronnie cofa nasze życie warcabowe do marca-kwietnia. W Holandii przerwano rozgrywki ligowe, skrócone o dwie rundy turniej w Hijken, a zapowiadane na najbliższy czas kolejne po prostu odwołano. Również PZWarc słusznie odwołał MMP. Mecz Natalii Sadowskiej o tytuł z Tamarą Tansykkużyną jest praktycznie gotowy! Są sponsorzy (ostatnie partie zaplanowane są w salach Ermitażu!) ale dynamiczna sytuacja wirusowa powoduje, że ciągle brak ostatniego najważniejszego podpisu.

Mecz o tytuł (mam nadzieję!) nie będzie nigdy rozgrywany on-line, lecz nieuchronnie znów będzie więcej takich imprez. Wraz z tymi turniejami pojawi się znów ważki problem – UCZCIWOŚĆ.

Problem ten jest jeszcze większy w szachach. Nie tylko dlatego, że szachistów grających w turniejach jest wielokrotnie więcej, ale tam i w turniejach online są po prostu pieniądze. Polecam bardzo ciekawy artykuł na jednym z portali piszącym o sporcie.

Bohaterem artykułu są głównie Ormianie. Wygląda na to, że w tym kraju zainwestowano systemowo w tego typu rozwiązania. Miałem bardzo przykre doświadczenia z reprezentacją tego kraju w Cup of Nationos. Po dyskwalifikacji indywidualnej,. skończyło się w końcu na dyskwalifikacji całej drużyny. Również i klubowy turniej PCBEST CUP przyniósł sporo co najmniej DZIWNYCH skoków formy. Cały turniej, tak w sumie fajny, skończył się jednak niesmacznie bo jak mają się czuć ci, którzy odpadli w meczach pucharowych po porażkach z tymi, których później lidraughts.org przyłapał na oszustwach?! EDC zorganizowało rozgrywki młodzieżowe stawiając na mało znany w środowisku serwer estoński. Mimo niedoskonałości mechanizmów lidraughts jakieś one jednak są! Efekt był taki, że na wyniki trzeba było czekać kilka tygodni bo dopiero po turnieju szukano ekspertów, którzy pomogą ocenić kto faktycznie oszukiwał. Niestety, ale i tutaj w głównych rolach wystąpili reprezentanci Armenii. Czyżby w tym wspaniałym przecież narodzie pojawili się ludzie którzy federację szachowo-warcabową organizują na wzór sportu w NRD?! Młodszym krótko tylko przypomnę, że ta część Niemiec pod sowieckim zarządzaniem osiągała wybitne wyniki sportowe nieosiągalne dla innych. Ich zawodniczki potrafiły skakać w dal ponad 7,5 metra, a ich praktycznie nieznany skoczek wzwyż przyjechał na olimpiadę do Moskwy, pokonał ówczesnego rekordzistę świata Jacka Wszołę i znów zniknął.

Cóż zatem robić?
Uważam, że jedyne sensowne rozgrywki, to rozgrywki wśród przyjaciół i dobrych znajomych, którzy chcą rywalizować a nie “produkować” wyniki. Jedyną drogą dla turniejów poważniejszych jest pełna kontrola zawodników. Mniej więcej taka, jaką wprowadziliśmy w końcówce Cup of Nations (a przed którą rozpaczliwie protestowała bohaterska drużyna Armenii). Prowadzący turniej widział wszystkich grających, oraz miał pod kontrolą ich komputery (teamViewer). To wszystko było zapisywane, zatem możliwe było sprawdzenie wszystkich działań na komputerze zawodnika, uruchomionych programów itp. nawet po zakończeniu partii (zapisy kasowałem po 48 godzinach).

To przyniosło efekty! W przypadku niektórych uczestników widać było rażącą różnicę w grze z chwilą włączenia tego monitoringu. Jednak tryb pracy przyjęty w Cup of Nation to naprawdę HARÓWKA dla prowadzącego turniej. Osiem grających osób z którymi trzeba połączyć się dwoma różnymi programami i to wszystko w miarę obserwować. Do tego jeszcze różnice czasowe i rundy o drugiej w nocy … koniecznie proces musi być bardziej zautomatyzowany. To nas czeka.
Mam nadzieję, że lidraughts (lub inny serwer) rozwinie się w tym kierunku i powstanie specjalny tryb grania partii “turniej-oficjalny”. Sam serwer rozpocznie w takim trybie rejestrację wydarzeń na komputerze oraz obrazy video. Brak sygnału będzie automatycznie przerywał partię. Dodatkowo taka partia powinna być widoczna dla publiczności on-line z kilkuminutowym opóźnieniem, by utrudnić obserwowanie (i pomoc) z zewnątrz.

W przytoczonym artykule zacytowano opinię profesora Kenetha Regana, aktywnie walczącego z dopingiem w szachach. Jego zdaniem jedyną możliwością, żeby pozbyć się oszustw ze świata szachistów, jest zmiana w kulturze gry.

Ale czy to się uda?
Pomyślmy sami. Ten proces nie dotyczy przecież wyłącznie turniejów on-line. Ściąganie w szkole (i nie tylko), to nie jest u nas powód do wstydu, a raczej przejaw swoiście rozumianej “zaradności”. Ileż to razy z obrzydzeniem słuchałem wywiadów publicznych osób, które z kokieteryjnym uśmiechem na twarzy mówiły “no któż z nas nie ściągał na maturze z matematyki“. Inny zaradny rozpisał delegację tak, by “wyciągnąć” więcej pieniędzy z budżetu czy od sponsora itp.
Jestem bardzo pesymistycznie nastawiony do zmian naturalnych, wynikających ze zmiany szeroko rozumianej kultury (gry również). Jeżeli musimy już grać online to wszelkie przejawy oszustwa trzeba wypalać żywym ogniem, natychmiast i bezwzględnie. To jedyna droga (niestety).

A jeżeli już doping, to wolę ten pokazany na zdjęciu. Nie pierwszy już raz je prezentuję. Fotkę otrzymałem od dyrektorki turniejów federacji GO. Rozmawialiśmy o kontrolach dopingowych na imprezach IMSA i Yuki wspomniała sytuację z ich młodzieżowego turnieju. Część trenerów uważała, że te igiełki na głowie młodej zawodniczki to jest doping. Federacja nie przychyliła się do ich zdania, chociaż dyskusja była długa i trwa dalej.

Czy dali byście się pokłóć?! Ja raczej nie.