Głos zawodniczki

769
Karpacz 2016, Mecz i Puchar Świata
(в конце статьи русская версия)


Mecz o tytuł Mistrzyni Świata Tansykkużyna – Sadowska
Historia organizacji meczu sięga jeszcze lipca 2019, kiedy to pojawiły się pierwsze rozmowy między obiema stronami. Rosja ponoć miała już wtedy sponsora na sporą sumę, ale wymagała znaleźć również coś po stronie polskiej. Po dwóch miesiącach zgłosił się w Polsce pierwszy sponsor, który zaoferował świetne warunki finansowe i pomysł przeprowadzenia meczu w obu krajach po połowie, tj. Polska- Rosja (wybieraliśmy już nawet hotel w Warszawie). Planowaliśmy mecz na 1 lutego 2020 roku, ale jak się okazało, postawiliśmy sobie zbyt krótki okres na wszelkie przygotowania. W Rosji też sytuacja nie była jeszcze stuprocentowa, sponsor był, ale bez potwierdzenia. Do organizacji meczu w Rosji włącza się Rastegaev. Zaczęliśmy zatem myśleć o lekkim przesunięciu meczu i wtedy też zbiegło się to z początkiem epidemii koronawirusa w Polsce i na świecie. Mecz zatem chwilowo zawieszono, a polski sponsor z początkiem kwietnia dał do zrozumienia, że w takich czasach nie jest w stanie podjąć się organizacji meczu. Straciliśmy zatem sponsoring po polskiej stronie. Około maja/czerwca Rosja dała znać, że weźmie mecz do siebie w całości na tych samych finansowych warunkach. Brzmiało dobrze! Mijały tygodnie bez znaku i tak pod koniec lipca usłyszałam, że organizatorzy działają prężnie i może jeszcze na przełomie sierpnia i września uda się przeprowadzić mecz. Od wtedy zaczęła się huśtawka, a moje plany zmieniały się i dostosowywały do słów organizatorów rosyjskich niczym w kalejdoskopie. Najpierw przeniesiony na październik, potem przesunięty dwa tygodnie, potem przeniesiony na listopad, aż w końcu usłyszeliśmy „Druga połowa grudnia, robimy na 100%”. Pomyślałam sobie – no w końcu! Cały ten czas przygotowywałam się i czekałam z niecierpliwością kiedy stoczymy między sobą walkę. O tym, że wylatuję do Rosji 12-ego grudnia dowiedziałam się tak naprawdę w granicach 28 listopada. Miałam zatem 2 tygodnie na załatwienie wszelkich formalności, które w czasie pandemii wcale nie są proste. Z pomocą bliskich i życzliwych mi ludzi, udało się! Czas się pakować, ostatnie powtórki warcabowe, ostatnie treningi na Skype z trenerem, zakup nowej sukienki, będzie dobrze! Ale historia dopiero tutaj się zaczyna…

Wizę odebrałam dzień przed wylotem, test na koronawirusa zrobiony, wszystko co trzeba wydrukowane, zmierzam na lotnisko. Lot miałam przez Szwajcarię, bezpośrednie samoloty do Rosji były odwołane. Trasa Warszawa – Zurych przebiegła bezproblemowo, dostawałam wiele słów od kibiców z całego świata, aż chciało się grać. W Zurychu napotkałam pierwsze niepokojące sygnały. Otrzymałam mail od mojego trenera Evgenija Watutina, że nie został przepuszczony na granicy białorusko-rosyjskiej i musiał wrócić z powrotem do Mińska. Zmartwiłam się (nie jest już nastolatkiem, małe problemy ze zdrowiem też ma), ale nie pomyślałam, że mogę mieć podobny problem. Wiązałam to początkowo z nieciekawą sytuacją polityczną na Białorusi i ostrym rygorem. Kiedy jednak dochodzi już do mojego wejścia na pokład samolotu do Moskwy, zaczynają się pierwsze obawy, że i ze mną może być podobnie. Panie z kontroli nie chcą mnie wpuścić do samolotu, gdyż mam tylko zaproszenia w języku rosyjskim i żadnego dokumentu z Ministerstwa Sportu w Rosji w języku angielskim. Tłumaczę zdziwiona, że przecież mam wizę i inne przekazane mi dokumenty, no i, że lecę w szczytnym celu! Mecz o tytuł Mistrzyni Świata. Jako, że samolot i tak już miał 30 minut opóźnienia (przeze mnie i innego pana z Brazylii) to widocznie Panie machnęły ręką wierząc, że w Rosji moje dokumenty będą przekonywujące i mnie wpuszczą. Ja też byłam o tym święcie przekonana.

Na lotnisku w Moskwie ląduję około 18:00 rosyjskiego czasu. Przy kontroli paszportowej stałam paręnaście minut, strażniczka kilka razy wpisywała moje dane, wykonywała telefony, po czym zadzwoniła po strażnika granicznego, aby wzięli mnie na dokładniejszą kontrolę. Od 18:00 do 22:00 stałam, czekając co ze mną będzie. Wierzyłam, że za chwilę organizatorzy doślą „ten jeden” brakujący papier i będę mogła spokojnie odpocząć w hotelu. Po drugiej stronie lotniska czekała już na mnie moja sekundantka i przyjaciółka Nika Leopoldova, która miała być moim wsparciem podczas meczu. Coś się ruszyło, o 22:00 podchodzi do mnie strażnik i mówi, że niestety nie będą mogli mnie dzisiaj wypuścić, gdyż nie ma mnie na liście osób, które mają pozwolenie wjazdu na terytorium Rosji. Nie zdążyłam jeszcze o nic zapytać, a od razu zaczął mnie uspokajać, że dostanę hotel na lotnisku, nakarmią mnie i przeczekam, aż organizatorzy dostarczą potrzebny świstek. Uwierzyłam, bo czemu by nie? Zaprowadził mnie do specjalnej strefy tranzytowej (pomieszczenia), w której są ludzie o podobnych przypadkach co ja. Czekam  zatem cierpliwie, Nika wypisuje, czy już w końcu dali mi ten hotel, a ja odpisywałam: „Jeszcze nie, ale spokojnie, poczekam, na pewno zaraz przyjdą po mnie”. Nie przyszedł nikt. Po północy zmierzam do strażniczki, która nas pilnuje i pytam kiedy w końcu zaprowadzą mnie do lotniskowego hotelu, chciałabym się już położyć. Strażniczka patrzy na mnie dużymi oczami i odpowiada: „Nikt Cię nie zaprowadzi do żadnego hotelu, musisz czekać tutaj”. I w tym momencie pierwszy raz uniosłam brwi i się poważnie zaniepokoiłam. Myślę co robić, przede mną jedno z ważniejszych sportowych wydarzeń w życiu, nie mogę być przecież zmęczona i niewyspana, zapłacę każdą cenę i sama sobie wynajmę hotel. Pytam zatem strażniczki: „A mogłabym wynająć pokój na dzisiejszą noc?”, po czym słyszę: „Niet, Wam nielzja” (Nie, nie może Pani). „Może w takim razie VIP Lounge?” – słyszę, że tego też nie mogę i że tak naprawdę nic nie mogę i nie mam żadnych praw. Zrozumiałam w mig, że przyjdzie mi spędzić tę noc na krześle. Napisałam o tym komu trzeba, dostałam odzew, że organizacja teoretycznie robi co może i starają się mnie wyciągnąć. Piszę teoretycznie, bo nie wiem jak było naprawdę. Może tak naprawdę nikt się nie starał, a to, że tam jestem i zyskują czas, było im na rękę? W każdym razie dostałam wiadomość, że w najlepszym wypadku wyciągną mnie 13-ego rano, a w najgorszym razie 14-ego rano. Tutaj uroniłam pierwszą łzę frustracji, ale powtarzałam sobie w kółko, że nie może to zniszczyć moich przygotowań i zrobię wszystko, żeby szybko wrócić do pełni formy. Spełnił się oczywiście najgorszy wariant, wypuszczono mnie 14-ego ok. godziny 15:00. Spędziłam na lotnisku 45 godzin…

Traktowanie mnie w owej strefie można troszkę zrównać z traktowaniem więźnia. Do toalety wychodziłam tylko w asyście strażniczki, a po powrocie z toalety (mimo, że nie brałam rzeczy) przechodziłam za każdym razem kontrolę. Ale ok, nic strasznego przecież, nawet śmieszyło mnie to. Gorzej już było z jedzeniem. Pierwszego wieczoru nie jadłam nic, cała ta sytuacja wyssała ze mnie całą energię i jakiekolwiek chęci. Zjadłam kilka orzechów i próbowałam zasnąć. W niedzielę rano przynoszą nam plastikowe pojemniki z jedzeniem, którego ilość była bardzo znikoma. Zapytałam więc strażnika, czy mogę wyjść sobie coś kupić z lotniskowych kawiarni (oczywiście w asyście strażniczki 😊 ), po czym słyszę to samo „Wam nielzja”. Dopytuję zdziwiona, jak to nie mogę kupić sobie jedzenia? Strażnik: „No normalnie, przecież karmimy was”. Dodaję dalej, że zjadłam te dwa plasterki ogórka i kromkę chleba, ale po 20 godzinach niejedzenia chciałabym zjeść normalny posiłek i wypić coś ciepłego. Spotkałam się z kolejną odmową i z uzasadnieniem, że jestem tutaj w pewien sposób nielegalnie i nie mam prawa poruszać się po lotnisku. To co sobie pomyślałam wtedy, należałoby ocenzurować, dlatego przejdźmy dalej. Nie omieszkałam od razu poinformować o zaistniałej sytuacji organizatorów, że to jakiś skandal. Nie wiem w sumie nawet czy coś zrobili w tej sprawie, czy nie. Za kilka godzin w naszej strefie pojawił się główny Naczelnik i stwierdziłam, że spróbuję jego zapytać, czy pozwoli mi kupić kanapkę i kawę. Zgodził się! Jakież było moje zdziwienie, że ktoś mi na coś pozwolił. W trakcie mojego pobytu w „rosyjskim więzieniu” pytałam kilku różnych strażników/strażniczek, czy można dostać jakąś herbatę. Domyśleć się odpowiedzi jest łatwo. Raz dostałam wrzątek 😊 Na więcej luksusów nie szło liczyć. Jedzenie dostawałam identyczne na śniadanie, obiad i kolację – czyli nadal nic. I w poniedziałek na śniadanie znowu to samo…wtedy już nawet nie tknęłam. Śniadanie zjadłam w hotelu o 17:00, które przygotowała mi Nika, czekając na mnie od samego rana… Był to mój pierwszy normalny posiłek od kilkudziesięciu godzin. Warto dodać, że cały mój pobyt w rosyjskiej strefie tranzytowej starałam się ukryć przed mamą, której nie chciałam stresować, a mama jak to mama, czuła, że coś jest nie tak. Prosiłam zatem Nikę, aby wysyłała mi zdjęcia hotelu i jak jest na zewnątrz, które przekazywałam mamie pisząc „Zimniej niż w Polsce, dziś -5”. Problemy się zaczynały, kiedy prosiła o selfie z Niką, cwana kobieta 😊

Będąc już w hotelu, opowiedziałam wszystko mamie, a potem pomyślałam „najgorsze już za mną” i że teraz już może być tylko lepiej. Oj jak się myliłam… Pierwszego wieczoru za dużo się nie działo, wszyscy wiedzieli, że jestem wykończona i żeby dziś mnie nie męczyć żadnymi pytaniami. Spędziłam wieczór z Niką w gruzińskiej restauracji, potem sauna na dobranoc i do spania na miękkim łóżku.

We wtorek, 15-ego rano, dowiaduję się, że musimy jechać zrobić test na koronawirusa. Zebrałam się w pół godziny, spotkaliśmy się na dole: ja, Tamara, sędzia główny Airat i nasz szanowny organizator Rastegaev. To było nasze pierwsze spotkanie, podczas którego usłyszałam zbawcze: „Przepraszam Natalia, że tak wyszło jak wyszło. Starałem się bardzo, żeby wydostać cię stamtąd szybciej, ale nie wyszło”. Nawet nie wiem czy coś odpowiedziałam, raczej wszystkim ludziom mówiłam, żeby już zostawili ten temat, wtedy też ja szybciej wyrzucę to z głowy. Podobno organizatorzy obiecywali mi jakieś zadośćuczynienie w postaci SPA, masażu itd. Na obiecankach się też skończyło. Test wykonany, wróciliśmy do hotelu, odpoczywam, jem obiad, nic specjalnego. Od początku mojego pobytu w Moskwie był też na miejscu Prezydent FMJD Janek Maggi. Tego też wieczoru zaprosił nas wszystkich związanych z meczem na kolację. Było miło, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, powoli zapominałam o sytuacji lotniskowej, za co byłam wdzięczna. Ale właśnie, za chwilę gramy mecz i trzeba ustalić konkrety. Wiadomo, że mecz przesuwamy co najmniej o jeden dzień, żebym mogła spokojnie odespać i wrócić do formy. Druga kwestia, którą poruszyłam pod koniec kolacji, kierując swoje pytanie do organizatora Rastegaeva: Co z finansami? Kiedy będziemy znać dokładną pulę i podział nagród? Po czym oczywiście słyszę: „Wszystko jest, czekam na przelew od sponsora. Jutro powinno być”. Myślę sobie, no dobra, nie będę drążyć tematu przy wszystkich. Wrócimy rano do konkretów. Późnym wieczorem 15-ego przylatuje mój trener. Nikt go nie odbiera z lotniska i jak się okazuje po przyjeździe, sam musi płacić za swój pokój. Pomyślałam wtedy, że zaczyna się dziać jakieś dziwne przedstawienie…

16-ego o godzinie 10 rano umówiliśmy się wszyscy związani z meczem tj. Tamara, ja, Nika, Evgenij, Airat, Aleeksej Chizhov, Janek Maggi, Rastegaev i jego pomocnica, aby omówić szczegóły meczu. Przede wszystkim kiedy gramy, no i…o co gramy?! Grafik ustaliliśmy. Kiedy dochodzi do finansowych kwestii, słyszę te same opowiadania Rastegaeva: „Czekam dalej na przelew. Powinny już pieniążki być na koncie”. Myślę sobie co to ma być za cyrk i na głos mówię: „Dopóki nie dostanę na papierze o jakie pieniądze gram, nie zaczynam meczu”. Tamara w międzyczasie postanowiła oświadczyć, że ona nie będzie brała udziału w takich rozmowach, więc zostało mi samej (wraz z moim teamem) walczyć o nasze prawa. Skończyło się na słowach: „dajcie mi jeszcze kilka godzin, wyjaśnię to”. Nic tego dnia niestety nie wyjaśnił. Dzień zatem zaczął się ogromnym stresem i podejrzeniem, że tych pieniędzy nie ma i nie będzie!! Zaczęłam to dość przeżywać, ale myślałam sobie, że skoro już tu jesteśmy, ściągnął tyle ludzi, wszyscy ponieśli duże koszty- nie może tak po prostu powiedzieć, że nie ma pieniędzy na nagrody?! Prezydent FMJD znając sytuację, po kilku godzinach zaprosił nas wszystkich na kolację. Pojawił się na niej tylko mój team i sędzia główny z parą znajomych. Teamu Tamary ani organizatora nie było. Wiedziałam, że mecz wisi już na włosku. Na kolacji było sympatycznie, choć na chwilę udało zapomnieć się o napiętej i niezbyt rokującej sytuacji z meczem. Na koniec spotkania jednak pojawiło się światełko w tunelu. Janek Maggi ogłosił, że jeśli Rastegaev wypełni minimalne wymagania FMJD, to wspomogą oni mecz kwotą 30 000 euro na nagrody. Pomyślałam: „Uff, jesteśmy uratowane. Mecz się odbędzie”.

Pełne optymizmu poszłyśmy spać, z myślą, że kolejny dzień będzie jeszcze wolny, bo przecież nadal nic nie ustaliliśmy. 17-ego o godzinie 8:40 puka do mojego pokoju Rastegaev wraz z sędzią głównym. Rastegaev wręcza mi „Dogovor” czyli pismo między nim, a mną, gdzie obie strony mają swoje prawa i obowiązki, po czym dodał: „O 11:00 zaczynamy grać mecz. Wszystko co chciałaś jest w umowie. Przeczytaj, podpisz i możemy zaczynać.” „Aha i jeszcze jedno, mecz prawdopodobnie będzie tylko w Moskwie, nie będziemy przenosić się do Petersburga”. Odpowiedziałam, że przeczytam na spokojnie i wtedy przyjdę. Tak swoją drogą, mieliśmy już kupione bilety z Petersburga, więc kolejny problem się narodził…Potrzebne nowe bilety z Moskwy. Umowę przeczytał cały mój team. Kilka punktów od razu nam się nie spodobało, w których między innymi organizator próbował przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę umowy. W innych punktach była mowa, że organizator pokrywa zawodniczce oraz jej trenerowi hotel oraz pełne wyżywienie (śniadanie, obiad, kolacja). Myślimy sobie – no ok, tak powinno być. Zanim jednak podpiszemy, niech zwróci nam dotychczasowe koszty, które ponieśliśmy + kupi nowe bilety z Moskwy. Jeżeli wypełnia te warunki, podpisuję umowę i godzę się na 15 000 euro nagrody.

Mój trener w naszym imieniu udał się do Rastegaeva, aby dograć szczegóły kontraktu. Nie chciał żebym mieszała się w sprawy organizacyjne i słuchała nie daj boże kolejnych kłótni. Będąc tam, usłyszał, że nic z tego. Nasze warunki – które zresztą były jednym z punktów umowy! – nie będą spełnione. Odmawiamy więc podpisania umowy i znów rozchodzimy się po pokojach. Kolejny dzień mija, nie wiemy co się dzieje i na czym stoimy. Dostajemy mnóstwo zapytań, kiedy zacznie się mecz, ciągle dostaję ogrom wiadomości od ludzi życzących mi powodzenia w meczu. Co robić? Odpisywać „dziękuję” czy, że mecz na 90% odwołany? Po obiedzie 17-ego żeby trochę ochłonąć wybieram się z Niką do centrum Moskwy, pospacerować, popatrzeć na pięknie ozdobiony Plac Czerwony. Do pokoju wchodzimy o godzinie 20:04 i dostajemy wiadomość: „20:10 spotkanie w Sali konferencyjnej”- Rastegaev. Informujemy Watutina i zmierzamy punktualnie do Sali. Tam czeka Rastegaev z nikomu nieznanym człowiekiem. Tamara i sędzia główny zjawiają się po pół godziny i wtedy zaczyna się najgorsze piekło…

Wszyscy usiedliśmy w półokręgu, a nieznany nam Artem usiadł naprzeciwko nas i zaczął swój wrogi „monolog”. Po kilku zdaniach mój trener widząc ton rozmowy zapytał: „Przepraszam, ale kim Pan w ogóle jest?” Po czym usłyszał odpowiedź „Mnie nie interesuje kim Pan jest, więc niech i Pana nie interesuje kim ja jestem”. Mój trener wstał i opuścił salę. Myślałam, że całkiem poszedł do pokoju, ale kręcił się po korytarzu. Pomyślałam wtedy, że nie chce mnie zostawiać samej i mimo wszystko być w pobliżu. Nieznany nam człowiek kontynuuje swój monolog obrażając nas wszystkich. Najpierw mnie i mój team, a potem już tylko głównie mnie i Tamarę. Twierdził, że jesteśmy bezwstydne, że powinnyśmy się cieszyć z tego co mamy, że on opłaca nam hotel, a my tworzymy takie przedstawienia. Zaczął wykrzykiwać, że ma w d*pie warcaby, a my jesteśmy dla niego nikim. Mieszał nas z błotem w każdym zdaniu. Tamara wstała i zaczęła swój kontratak równie donośnym tonem, jednak mimo wszystko z większą dozą klasy. Ale do człowieka nic nie docierało. Rastegaev milczał, chodził i zbierał pionki z naszej planszy, która czekała już przygotowana do meczu. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak po tym wszystkim co się stało, Rastegaev miał czelność sprowadzić nieznanego nam człowieka, który krzyczał na nas, że jesteśmy dla niego zerem, a warcaby ma głęboko w poszanowaniu. Idąc na spotkanie, liczyłam się z anulowaniem meczu, ale też liczyłam na wyjaśnienia i przeprosiny (a po cichu liczyłam na kompromis). Spotkałam się z obelgami najgorszego sortu oraz z obwinianiem, że mecz nie odbył się tak naprawdę z naszego (mojego i Tamary) powodu. Kiedy nieznany nam Artem zaczął jeszcze bardziej podnosić głos i wymachiwać rękami, wszyscy opuściliśmy salę. Zdążyłam tylko „donieść” moją złość do windy. Tam już emocje wzięły górę, rozpłakałam się jak dziecko. Płacz był wynikiem bezradności, kumulującego od 6 dni stresu, rosnącej frustracji i niesprawiedliwości. Uczucia, które wtedy mną władało, nie życzę żadnemu wrogowi.

Nigdy bym nie pomyślała, że na turnieju tak wysokiej rangi, może zdarzyć się podobna sytuacja. Kto dopuścił tych ludzi do organizacji tak poważnej imprezy? Kto i na jakiej zasadzie im zaufał? Dlaczego nikt nie sprawdził ich działalności? Dlaczego Rosyjska Federacja nie sprawdziła co się dzieje pod ich nazwą i stemplem na wszystkich papierach? Takich pytań można postawić kilkadziesiąt. Tylko czy coś to da? Czy ktoś doprowadzi tych ludzi do poniesienia odpowiedzialności? O to ostatnie pytanie obawiam się najbardziej.

Natalia Sadowska
19 grudnia 2020

Матч за звание чемпионки мира
Тансыккужина – Садовская

История организации матча начинается около июля 2019 года, когда появились первые переговоры между двумя сторонами. У России якобы тогда был крутой спонсор, но нужно было найти что-то с польской стороны. Через два месяца появился первый спонсор в Польше, предложивший отличные финансовые условия и идею провести матч в обеих странах пополам, то есть Польша-Россия (мы даже выбрали отель в Варшаве). Планировали матч на 1 февраля 2020 года, но, как оказалось, поставили себе слишком короткий срок. В России ситуация еще не была 100%, спонсор был, но без подтверждения. Растегаев присоединяется к организации матча в России. Поэтому мы начали думать о небольшом переносе матча. Зто совпало с началом эпидемии коронавируса в Польше и в мире. Поэтому матч был временно отложен, а в начале апреля польский спонсор объявил, что в такое время он не может организовать матч. Таким образом, мы потеряли спонсорство с польской стороны. Примерно в мае / июне Россия объявила, что возьмет на себя полный матч на тех же финансовых условиях. Звучало хорошо! Недели проходили без вывески, и вот в конце июля я услышала, что организаторы работают динамично и, возможно, на рубеже августа и сентября можно будет провести матч. С этого момента начались качели, и мои планы изменились и адаптировались к словам российских организаторов, как в калейдоскопе. Сначала он был перенесен на октябрь, затем на две недели, затем был перенесен на ноябрь, пока мы, наконец, не услышали «Вторая половина декабря, мы делаем 100%». Я подумала – наконец-то! Все это время я готовилась,  и с нетерпением ждала, когда мы сразимся друг с другом. Фактически я узнала о своем отъезде в Россию 12 декабря,  28 ноября. Так что у меня было 2 недели на выполнение всех формальностей, что непросто во время пандемии. С помощью близких и добрых людей все получилось! Пора собираться, последние тренировки по скайпу с тренером, покупка нового платья, будет хорошо! Но история здесь только начинается …

Получила визу за день до вылета, сдала тест на коронавирус, все, что нужно распечатала, еду в аэропорт. У меня был рейс через Швейцарию, прямые рейсы в Россию отменены. Маршрут Варшава – Цюрих прошел гладко, я получала много слов поддержки от фанатов со всего мира, хотелось играть.

В Цюрихе я столкнулaсь с первыми тревожными сигналами. Получила электронное письмо от моего тренера Евгения Ватутина, что он не пересёк российскую  границу и  должен вернуться в Минск. Я волновалась (он уже не подросток, у него тоже небольшая проблема со здоровьем), но не думала, что у меня может быть подобная проблема. Изначально я связывала это с  политической ситуацией в Беларуси. Однако когда дело касается моей посадки на самолет в Москву, в первую очередь возникают опасения, что может быть то же самое и со мной. Дамы-контролеры не хотят пускать меня в самолет, потому что у меня есть приглашения только на русском языке, и нет документов Минспорта России на английском языке. Объясняю, удивляюсь, что мне дали визу и другие документы, и что я лечу по уважительной причине! Матч за звание чемпионки мира. Поскольку самолет опоздал уже на 30 минут (я и еще один джентльмен из Бразилии), видимо, дамы замахали руками, полагая, что в России мои документы будут убедительными и меня впустят. Я тоже в была убеждена.

Приземляюсь в Москве около 18:00 по московскому. Простояла у паспортного контроля несколько минут, охранник несколько раз вводил мои данные, звонил по телефону, а потом звонил пограничнику, чтобы меня повезли для более внимательного осмотра. С 18:00 до 22:00 стоя ждала, что со мной будет. Я верила, что сейчас организаторы пришлют «эту» пропавшую бумагу, и я смогу отдохнуть в отеле. На другой стороне аэропорта меня ждала моя подруга Ника Леопольдова, которая должна была поддерживать меня во время матча. Что-то сдвинулось, ко мне в 22:00 подходит охранник и говорит, что, к сожалению, сегодня меня не выпустят, потому что меня нет в списке лиц, имеющих разрешение на въезд в Россию. У меня еще не было времени ни о чем спросить, и он сразу стал меня успокаивать, что сниму в аэропорту отель, накормит меня и дождется, пока организаторы привезут нужный мне клочок бумаги. Я поверила, почему бы и нет? Он привел меня в специальную транзитную зону (комнату), где находятся люди с похожими на меня случаями. Вот и я терпеливо жду, Ника пишет, дали ли мне наконец эту гостиницу, а я отвечаю: «Еще нет, но спокойно, погоди, за мной обязательно приедут». Никто не пришел. После полуночи подхожу к охраннику, который нас охраняет, и спрашиваю, когда меня, наконец отвезут в гостиницу аэропорта, я бы хотела лечь спать. Опекун смотрит на меня широко раскрытыми глазами и отвечает: «Никто не отвезет вас ни в какую гостиницу, вы должны ждать здесь». И в этот момент я впервые вскинула брови и серьезно забеспокоилась.  Думаю, что делать, впереди одно из самых важных спортивных событий в моей жизни, я не могу устать и не спать, я все заплачу и сама сниму отель. Поэтому я спрашиваю опекуна: «Могу ли я снять комнату на сегодня?» И тогда я слышу: «Нет, ты не можешь». “Может быть, тогда VIP-зал?” – Я услышала, что я тоже не могу этого делать, что я толком ничего не могу и у меня нет никаких прав. Я сразу поняла, что придется ночевать в кресле. Я написала всем, и получила ответ, что организатор теоретически делает все, что в его силах, и пытаются меня вытащить. Я пишу теоретически, потому что не знаю, как это было на самом деле. Может, никто толком не пробовал, и им было удобно то, что я там, и они выигрывают время? Так или иначе, я получила сообщение, что меня вытащат в лучшем случае 13-го, а в худшем – 14-го. Здесь я пролила свою первую слезу разочарования, но все время повторяла себе, что это не может разрушить мои приготовления, и я сделаю все, чтобы быстро вернуться в полную форму. Конечно, получился худший вариант, меня отпустили 14 числа около 15:00. Провела в аэропорту 45 часов.

Содержание меня в этой зоне можно приравнять к содержанию заключенного. Я ходила в туалет только под присмотром охранника, а после выхода из туалета (хоть и не забирала свои вещи) каждый раз приходилось проходить проверку. Но ладно, ничего страшного, в конце концов, это даже рассмешило меня. С едой было хуже. В первую ночь я ничего не ела, вся эта ситуация высосала из меня всю энергию и любое желание. Я съела несколько орехов и попыталась заснуть. В воскресенье утром нам приносят пластиковые контейнеры с едой, которых было очень мало. Поэтому я спросила охранника, могу ли я пойти купить что-нибудь в кафе аэропорта (с помощью охранника, конечно 😊), и тут я слышу то же «Вам нельзя». Я удивляюсь,  как я не могу покупать еду? Охранник: «Нормально, мы тебя кормим». Хочу добавить, что я съела эти два ломтика огурца и кусок хлеба, но после 20 часов я хочу нормально поесть и выпить чего-нибудь теплого. Я встретила очередной отказ и оправдание, что я здесь каким-то образом незаконно, и не имею права передвигаться по аэропорту. То, что я тогда думала, нелитературно, так что давайте продолжим. Не преминула проинформировать организаторов о ситуации, что это скандал. Я даже не знаю, сделали ли они что-нибудь с этим или нет. Через несколько часов в нашей зоне появился главный надзиратель, и я решила, что попробую спросить его, разрешит ли он мне купить сэндвич и кофе. Он согласился! Какоe же было мое удивление, что кто-то позволил мне что-то сделать. Во время пребывания в «русской тюрьме» я спросилa у нескольких охранников, есть ли чай. Ответ легко угадать. Однажды я получилa кипятoк 😊 Я не могу рассчитывать на большие роскоши. Я елa одинаковую еду на завтрак, обед и ужин – по-прежнему ничего. А в понедельник на завтрак снова то же самое … потом я даже не трогалa. Позавтракалa в отеле в 17:00, то что приготовила для меня Ника, ожидая меня с самого утра… Это был мой первый нормальный обед за несколько десятков часов. Стоит добавить, что все свое пребывание в транзитной зоне России я старалась скрыть от мамы, которую не хотелa отягощать, а мама, как и мама, чувствовала, что что-то не так. Поэтому я попросила Нику прислать мне фотографии отеля и того, как там снаружи, которые я передала маме, написав: «Холоднее, чем в Польше, сегодня -5». Проблемы начались, когда она попросила селфи с Никой, умная женщиной 😊

Оказавшись в отеле, я все рассказала маме, а потом подумала, что «худшее уже позади» и теперь может только лучше. Ох, как я ошибалась … В первый вечер особо ничего не происходило, все знали, что я вымотана, и не надо  сегодня беспокоить меня никакими вопросами. Вечер провела с Никой в ​​грузинском ресторане, потом в сауне перед сном и поспала на мягкой постели.

Во вторник, 15-го утра, я узнаю, что нам нужно пройти тест на коронавирус. Собралась через полчаса, встретились внизу: я, Тамара, главный судья Айрат и наш уважаемый организатор Растегаев. Это была наша первая встреча, во время которой я услышалa спасительное сообщение: «Прости, Наталья, что вышло так, как получилось. Я очень старался вытащить тебя оттуда поскорее, но не вышло”. Я даже не знаю, отвечалa ли я  что-то, я  сказалa всем оставить эту тему в стороне, тогда я скорее выкину это из головы. Видимо, организаторы обещали мне некоторую компенсацию в виде СПА, массажа и т. д. На этих обещаниях тоже всё и закончились. Тест пройден, возвращение в отель, отдых, ужин, ничего особенного. С самого начала моего пребывания в Москве там был и президент FMJD Янек Магги. В тот вечер он пригласил всех нас, имеющих отношение к матчу, на обед. Было приятно, мы разговаривали, смеялись, я потихоньку забывал про ситуацию в аэропорту, за что был благодарен. Но сейчас мы играем матч, и нам нужно определиться с деталями. Известно, что мы переносим матч хотя бы на один день, чтобы я хорошо выспалась и вернулась в форму. Второй момент, который я затронула в конце обеда, задав вопрос организатору Растегаеву: а как насчет финансов? Когда мы узнаем точный призовой фонд и распределение? В ответ, конечно, слышу: «Все есть, жду передачи от спонсора. Завтра должно быть. Я думаю, хорошо, я не собираюсь углубляться в детали на глазах у всех. К деталям вернемся утром. Поздно вечером 15 числа приезжает тренер. Никто не забирает его в аэропорту, и, как выясняется, по прилету ему приходится платить за номер самому. Тогда я подумала, что начинается какое-то странное шоу …

16 числа в 10 утра мы договорились о встрече со всеми участниками матча: Тамарой, мной, Никой, Евгением, Айратом, Алексеем Чижовым, Янеком Магги, Растегаевым и его помощницей, чтобы обсудить детали матча. Во-первых, когда мы играем, и … зачем мы играем ? Мы установили график. Что касается финансовых вопросов, то я слышу те же истории от Растегаева: «Я все еще жду передачи. Деньги уже должны быть на счете “. Я думаю про себя, что за цирк, и говорю вслух: «Пока не будет договора о призовых на бумаге, я не начну матч». Тем временем Тамара решила объявить, что не будет участвовать в таких переговорах, поэтому я осталась одна (со своей командой) бороться за свои права. В итоге Растегаев сказал: «Дайте мне еще несколько часов, я все объясню». К сожалению, в тот день он ничего не объяснил. Так день начался с большого стресса и подозрений, что таких денег нет, и не будет! Я начала это немного переживать, но я подумала про себя, что раз уж мы здесь, он привёз так много людей, все они много заплатили – разве вы не можете просто сказать, что денег на призы нет ?! Президент FMJD, зная о ситуации, через несколько часов пригласил всех нас на обед. Приехали только моя команда и главный судья с парой друзей. Команды Тамары и организатора не было. Я знала, что матч уже висит на волоске. За ужином было приятно, хотя бы на мгновение мы забыли о напряженной и не очень многообещающей ситуации с матчем. Однако в конце ужина в туннеле зажегся свет. Янек Магги объявил, что если Растегаев будет соответствовать минимальным требованиям FMJD, они поддержат матч 30 000 евро на призы. Я подумала: «Уф, мы спасены. Матч состоится “.

Полные оптимизма, мы легли спать с мыслью, что следующий день все еще будет свободным, потому что мы еще ни о чем не договорились. 17 числа в 8:40 Растегаев вместе с главным судьей стучится в мою комнату. Растегаев вручает мне «Договор», это письмо между ним и мной, где обе стороны имеют свои права и обязанности, и добавляет: «В 11:00 мы начинаем игру. Все, что вы хотели, есть в контракте. Прочтите, подпишите, и мы можем начать “. «Да, и еще один момент, игра, вероятно, будет только в Москве, в Санкт-Петербург мы не переедем». Я ответила, что прочту спокойно, а потом приду. Кстати, билеты из Санкт-Петербурга мы уже купили, поэтому возникла другая проблема … Нужны новые билеты из Москвы. Вся моя команда прочитала контракт. Не понравились сразу несколько пунктов, в которых организатор пытался переложить ответственность на другую сторону договора. В других пунктах было упомянуто, что организатор обеспечивает участницу и ее тренера гостиницей и полным пансионом (завтрак, обед, ужин). Мы думаем – ну ладно, так и должно быть. Однако, прежде чем мы подпишем, пусть он вернет нам понесенные до сих пор расходы + купит новые билеты из Москвы. Если он выполняет эти условия, я подписываю контракт и соглашаюсь на приз в 15 000 евро.

Мой тренер пошёл к Растегаеву от нашего имени, чтобы согласовать детали контракта. Он не хотел, чтобы я влезала в организационные дела и слушала, не дай бог, больше ссор. Находясь там, он ничего позитивного не услышал. Наши условия, которые были одним из пунктов контракта! – не пока не выполнили. Итак, мы отказываемся подписывать договор и снова идем в номера. Проходит еще один день, мы не знаем, что происходит, и где мы находимся. Многие спрашивают когда начнётся матч, мы получаем много запросов, я все еще получаю много сообщений от людей, желающих мне удачи в игре. Что делать? Написать «спасибо» или что матч на 90% отменен? После обеда 17 числа, чтобы немного остыть, еду с Никой в ​​центр Москвы, гуляю, смотрю на красиво оформленную Красную площадь. Входим в комнату в 20:04 и получаем сообщение: «20:10 Встреча в конференц-зале» – Растегаев. Сообщаем Ватутину и успеваем в зал. Там ждет Растегаев с никому неизвестным человеком. Тамара и главный судья появляются через полчаса, и тогда начинается самый страшный ад …

Мы все сели полукругом, а неизвестный нам Артем сел напротив и начал свой враждебный «монолог». После нескольких предложений мой тренер, видя тон разговора, спросил: «Извините, но кто вы кто?» Затем он услышал ответ: «Меня не интересует, кто вы, поэтому не спрашивайте кто я». Мой тренер встал и вышел из комнаты. Я думала, он ушёл в номер, но он ждал в коридоре. Тогда я подумала, что он не хочет оставлять меня одну, и поэтому остался рядом. Неизвестный мужчина продолжает свой монолог, оскорбляя всех нас. Сначала меня и мою команду, потом в основном меня и Тамару. Он утверждал, что мы бессовестны, что мы должны быть довольны тем, что у нас есть, что он платит нам за отель, а мы устраиваем такие представления. Он начал кричать, что ему нас…ть на шашки, а мы для него никто. Он смешивал нас с грязью в каждом предложении. Тамара встала и начала контратаку таким же громким голосом, но более корректно. Но до человека ничего не могло дойти. Растегаев молчал, ходил и собирал шашки с нашей доски, которая уже была подготовлена ​​к матчу. Не могу понять, как после всего того, что произошло, Растегаеву хватило наглости привести к нам неизвестного человека, который кричал на нас, что мы для него ноль и что он глубоко не уважает шашки. Собираясь на разговор, я не рассчитывала  на отмену матча, но ждала объяснения и извинения ( я спокойно рассчитывала на компромисс). Я столкнулась с худшими оскорблениями и обвинениями в том, что матч действительно несостоялся  из-за нас (меня и Тамары). Когда неизвестный нам Артем стал еще громче повышать голос и махать руками, мы все вышли из комнаты. У меня было время только «доставить» свой гнев в лифт. Там эмоции взяли верх, я плакала как ребенок. Плач был результатом беспомощности, накопившегося в течение 6 дней стресса, растущего разочарования и несправедливости. Чувства, которые господствовали во мне тогда, я не желаю ни одному врагу.

Никогда бы не подумала, что подобная ситуация может произойти на турнире такого ранга. Кто позволил этим людям организовать такое серьезное мероприятие? Кто и на каком основании им доверял? Почему никто не проверял их деятельность? Почему Российская Федерация не проверила происходящее под своим именем и печатью на всех бумагах? Можно задать десятки таких вопросов. Но даст ли это что-нибудь? Кто-нибудь привлечет этих людей к ответственности? Последний вопрос меня больше всего беспокоит.

Natalia Sadowska
19 grudnia 2020