Chuligan w muzeum!

437

Każdy z nas wie, że w muzeum nie dotyka się eksponatów. No chyba, że są to szczególne wystawy, w których interakcja ze zwiedzającym jest mile widziana.
Są jednak okoliczności, gdy może nam się przydarzyć utrata kontroli nad sobą.
Mnie się tak niestety zdarzyło. Na początku maja 2018 roku spędzaliśmy weekend w Holandii. Tak zupełnie bez warcabowych powodów, jako turyści.

Rotterdam. Jednym z naszych celów był „Huis Sonneveld”, czyli dom Dicka Bruny. To kapitalnie zachowana willa zbudowana na początku lat trzydziestych poprzedniego wieku. Na owe czasy bardzo nowoczesna. Polecam!

Jak wszyscy zachodzący na te strony – jestem wyczulony na … kratki. Zaglądam do jednego z pomieszczeń tej willi i …

Foteliki i wszystko dookoła z pewnością wielu chciałoby i dzisiaj mieć w swoich apartamentach. O! Warcabnica! Serce żywo zabiło, focia zrobiona.

Ale, ale … jakiś niesforny turysta porozwalał te pionki.

Tak być nie może. Musiałem zrobić porządek.

Zabrałem się za porządki i jak widać ich nie dokończyłem.

Po chwili włączył się alarm i przyszedł Pan z obsługi. Wyłączył alarm. Tłumaczyłem swoje motywy i przepraszałem. Pan z kolei tłumaczył, że wszystko w muzeum jest już poustawianie przez specjalistów. Deklarowałem, że poustawiam wszystko jak było na początku bo mam to na zdjęciu. Obyło się bez konsekwencji. Ba, mogłem nawet dalej zwiedzać. Chyba mi uwierzył no i wiedział pewnie, że więcej takich inspiracji już w tym budynku nie ma.