Warcabowe opowieści Szczegolewa IV

76

[Autor – Aleksander Getmański]

Opowieść dziesiąta.
1960.

IX turniej olimpijski we włoskim Bolzano!

W. Szczegolew – H. Wiersma, (16 czerwca 1968) 0:2

W grze środkowej Szczegolew miał obiecujące związanie i szukając wygranej wpadł w ostry niedoczas. Pod koniec walki pozycja niespodziewanie zmieniła się w korzystniejszą dla czarnych, ale końcówka jest mimo wszystko remisowa! 50. 11-07. 15 letni Wiersma zastanawiał się nad kontrolnym 50 posunięciem. Chorągiewka na zegarze białych niebezpiecznie zawisła na krawędzi. Szczegolew bał się ruszyć. Ale …

Stojący naprzeciwko partii Andreiko wpatrywał się w zegar niczym zahipnotyzowany, a potem … JAK NIE TUPNIE! Chorągiewka nie wytrzymała tej presji i tupnięcia późniejszego trzykrotnego Mistrz Świata i ku rozpaczy Wiaczesława Iwanowicza upadła.

I w ten sposób debiutant przyczynił się do jedynej porażki Szczegolewa w turnieju. W dalszym przebiegu turnieju zdołał pokonać groźnych przeciwników Kupermana i Sijbrandsa, ale wystarczyło to „tylko” do brązowego medalu!

A mistrzem świata został po raz pierwszy w karierze „debiutant z przytupem” – Andris Andreiko!!

A mistrzem świata został po raz pierwszy w karierze „debiutant z przytupem” – Andris Andreiko!!

Opowieść jedenasta.
1960.

W czasach ZSRR przywożenie z zagranicznych turniejów otrzymanych diet czy nagród w dewizach było pozbawione sensu – całą walutę zatrzymywał dla siebie „Sportkomitet”!

Podczas turnieju olimpijskiego w Amsterdamie w listopadzie-grudniu 1960 roku, młody 19 letni Szczegolew był niezwykle zdumiony odwagą i przedsiębiorczością Kupermana, który podczas wspólnych spacerów proponował … szefowi delegacji radzieckich warcabistów różne warianty „zagospodarowania” waluty.

Nie tylko, że zwyczajem tamtych lat szef takich delegacji był związany ze służbami specjalnymi, to niektóre idee Isera Iosifowicza przekraczały ogólnie przyjęte granice! Czy Kuperman wiedział, że szef delegacji miał obowiązek donoszenia „tam gdzie trzeba” o wszelkich podejrzanych zachowaniach rodaków? Oczywiście!

Ale Kuperman był zdecydowanym człowiekiem i nie bał się ryzyka! Cecha prawdziwego mistrza!

Opowieść dwunasta.
Środek lat sześćdziesiątych.

W partii z mało doświadczonym przeciwnikiem Manszin dostał trudną pozycję z której wyszedł w niecodzienny sposób. Sergey Sergejewicz skądś wydobył bilet do kina i bezceremonialnie nim machając przed mocno zadumanym przeciwnikiem emocjonalnym głosem zwrócił się do niego „Mój drogi! Zobacz, za 20 minut zaczyna się mój seans! Nie traćmy drogocennego czasu i podpiszmy remis”!

Zapisy partii z remisowym wynikiem niezwłocznie podpisano! Lecz Manszin przemyślał widocznie ponownie sprawę swojego wyjścia, został w sali turniejowej i spokojnie chodząc pomiędzy stolikami obserwował pozostałe partie.

Ciąg dalszy nastąpi …