Historia jednej partii

104
Puchar Konfederacji, Petersburg 3-8.VI.2001

Ponad pół wieku temu, 15 października 1964 roku w dwóch rodzinach  zapanowała wielka radość. Pojawił się na świecie mały chłopczyk. Nie wiem czy w Iżewsku lub Szczecinie ktoś wiedział dokąd obaj zajdą, ale myślę że obaj osiągnęli wiele w swoich dziedzinach.

Aleksei Czyżow zajął się warcabami, zdobył 10 tytułów Mistrza Świata (nikt nie ma ich tyle co on) i ciągle odnosi sukcesy.

Jacek Sadowski również zainteresował się warcabami, ale jedynie jako hobbysta. Spełnia się w innej dziedzinie zajmując się naukowo zagadnieniami związanymi z hodowlą ryb. Kiedyś to była Akademia Rolnicza, teraz to Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny (ZUT). Nasz warcabowy kolega jest na co dzień nieco inaczej przedstawiany niż w tabelach turniejów warcabowych, to Dr hab. inż. Jacek Sadowski, profesor ZUT.

Zatem tych dwóch Panów dzieli pasja warcabowa, oraz sukcesy w dziedzinach którymi zajmują się profesjonalnie.

O takiej ciekawej zbieżności dat Jacek wiedział od dawna. Trudno się dziwić, że bardzo chciał zagrać partię ze swoim rówieśnikiem. Pomógł los .. i to  jak!

Czerwiec 2001. W tym okresie sympatycznie rozwijały się europejskie rozgrywki klubowe. We wrześniu miał się odbyć w Ufie Puchar Mistrzów, a w czerwcu był Puchar Konfederacji.

Na ten turniej do Petersburga wybrały się dwie szczecińskie drużyny. Pojechaliśmy pociągiem. W czasie dwudniowej podróży Jacek kilka razy wspominał, że jedzie by zagrać z Czyżowem (powody już znamy).

Na starcie turnieju 14 drużyn. LOS chce, że Warcpol trafia to tej samej grupy co Udmurtneft Czyżowa. Ale to jeszcze nie wszystko, przecież składy drużyn są komponowane inaczej na każdą rundę! LOS pomógł jeszcze raz i na trzeciej warcabnicy zagrali Czyżow z Sadowskim (n.b. Czyżow o tym ciekawym zbiegu okoliczności dowiedział się dopiero po partii). Jacek zagrał swoją partię. I to JAK zagrał. Zobaczcie komentarz Edwarda z PW 4/2001.

Obu Panom życzę wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Musicie gdzieś zagrać ponownie abym miał o czym pisać za kolejne 20 lat!

A dla mojego niemal sąsiada Jacka … odrobinkę wspomnień z naszego wyjazdu do Petersburga.