Choćby resztki szacunku zostawić …

293

Polski Związek Warcabowy zrezygnował ze współpracy z trenerem Watutinem ponieważ… jest on obywatelem Białorusi.

Moje propozycje kolejnych działań:

  1. Pilnie należy zaapelować do PZSzach a w szczególności do Pana Łukasza Turleja (wiceprezydent FIDE, członek Zarządu PZSzach) o wystąpienie z FIDE do czasu gdy jego szefem pozostaje Pan Dworkowicz (były wicepremier Federacji Rosyjskiej).
  2. Pilnie zaapelować do FMJD aby natychmiast skończyć współpracę z Aleksandrem Presmanem, obywatelem Białorusi, który od 30 lat wykonuje ogromną pracę na rzecz FMJD.
  3. Odstąpić od rozgrywania meczu towarzyskiego z Holandią! Holandia w dalszym ciągu akceptuje w swoich rozgrywkach klubowych (a kluby za to im płacą!) obywateli Rosji i Białorusi. Nie możemy swoją grą z Holandią legitymizować takiej postawy.

Oczywiście Zarząd ma prawo podejmować swoje decyzje. Moje prawo je komentować. Dodam zatem jeszcze swoje co nieco na temat szacunku, o którym jest w tytule.

Na początek pytanie:
czy wyobrażacie sobie Państwo sytuację, w której Pan Ignacy (na przykład) obejmuje funkcję Prezesa Polskiego Związku Rugby (dla przykładu) i nie uważa za stosowne porozmawiać z trenerem kadry?
Nie ma na to czasu czy też ochoty. I trwa to przez wiele miesięcy ….

Oczywiście, że to absurd. W końcu związek sportowy to SPORT. To rywalizacja. Kluby dbają o drużyny klubowe i ich trenerów, a związki troszczą się o drużyny narodowe i ich trenerów.

Jak to wygląda u nas.

Gdy trwał mecz w Warszawie, był tam trener Watutin i był Damian Reszka, od miesiąca Prezes PZWarc. Byliśmy tam wszyscy! Wielokrotnie prosiłem – Damian, porozmawiaj z trenerem o przyszłości, o wizji kadry. Nie znalazł na to czasu. W styczniu bieżącego roku rozmawiałem z E. Watutinem w innych naszych sprawach i zapytałem jak się mają sprawy z PZWarc. Otóż Prezes w dalszym ciągu nigdy z trenerem nie rozmawiał i nie odpowiedział również na maila z połowy roku (Watutin wspominał w nim, że związek nie do końca się z nim rozliczył).

Jak widać są związki sportowe, w których prezes nie uważa rozmowę z trenerem za coś ważnego w swojej misji. Swoją decyzją, zarząd spiął klamrą swoje podejście do Eugeniusza Watutina.

Ja współpracy z kolegą nie zrywam! Wręcz odwrotnie. Pracuję już nad napisaną przez niego nową książką.

P.S.
Jeżeli nie znacie osobistej historii  Watutina, warto zapytać.