Warcabowe opowieści Szczegolewa II

502

[Autor – Aleksander Getmański]

Opowieść czwarta.
Druga połowa lat sześćdziesiątych.

Turniej zagraniczny. Wieczorem przy posiłku Kuperman podchodzi do czołowego francuskiego warcabisty i z czarującym uśmiechem zaczepia kolegę: „Ty Żyd i ja Żyd. Przegraj ze mną jutro”!

Francuski warcabista, na co dzień w swoim kraju naczelnik komisariatu policji, z rozbawieniem wyciągnął ze swojej teczki … kajdanki.

Rozgrywana na drugi dzień partia, była zawzięta ale zakończyła się remisem.

Opowieść piąta.
Koniec lat sześćdziesiątych.

Szczegolew nigdy nie był hazardzistą, jednak pewnego razu wszystko się „idealnie ułożyło”. Dwa turnieje jeden po drugim. Długa dwudniowa podróż pociągiem w jednym przedziale z kolegami warcabistami i renomowanym sędzią warcabowym. Genialny taktyk, przyszły mistrz międzynarodowy Lev Slobodskoj, zaproponował relaks przy kartach. Sędzia roztropnie się wycofał.

Łał. Nowicjusz Szczegolew mia ogromne szczęście w kolejnych rozdaniach. Kolejne pule trafiały do niego jedna za drugą. Ale w decydującym momencie, po wyjątkowo wysokich przebiciach, cały bank trafił do kieszeni przeciwników Wiaczesława Iwanowicza. Arbiter z milczącym niedowierzaniem przyglądał się temu niesamowitemu przedstawieniu. Nasz bohater stracił dniówki z obu turniejów (w czasach ZSRR zawodnikom na turniejach wysokiej rangi płacono całkiem spore dniówki za sam fakt gry w turnieju), nagrody pieniężne, zwrot kosztów podróży itp. , ubezpieczenie …

Dług karciany to sprawa honorowa! Trzeba go szybko uregulować. Na szczęście pojawiły się sprzyjające okoliczności. Dłuższy postój pociągu. Sędzia wychodzi z pociągu pod pretekstem udania się na pocztę wy wysłać telegram po dodatkowe fundusze i dosłownie siłą wyciągnął Szczegolew na świeże powietrze. Wiaczesławowi Janowiczowi udało się wysłać pilny telegram do Moskwy z prośbą o przesłanie dodatkowych 80 rubli na nadchodzący turniej.

W drodze powrotnej z poczty do pociągu sędzia starał się ze wszystkich sił wpić w głowę Szczegolewowi: „Sława, ileż ja już widziałem w życiu karciarzy, ale czegoś takiego nie widziałem. Ty dostajesz damy, a przeciwnik dobiera króle. Ty dostajesz króla, a przeciwnik jedynego w talii atutowego asa. Zrozum, Sława, tak się nie dzieje!!”

Po takiej „grze” – chęć do jakiegokolwiek hazardu bezpowrotnie przeszła!

Opowieść szósta.
Początek lat siedemdziesiątych.

Po udanym zagranicznym turnieju Andreiko został wezwany do Sportkomitetu, gdzie poproszono go o zwrot nagrody w twardej walucie. Andris z pewną irytacją wyjął … diament. Położył go na stole z czułością niczym zdobyte z wielkim wysiłkiem relikwie. Po czym, tragicznym głosem, zakrzyknął: „Rżnijcie!”. … Po chwili zastanowienia, urzędnicy oddali Andreiko jego diament w całości …

Ciąg dalszy nastąpi …