Szachy

332

Cały świat warcabowy jest zachwycony W. Iwańczukiem. Charyzmatyczny ukraiński szachista aktywnie gra w warcaby i z pewnością zasłużył na największe zaszczyty od naszego środowiska. Zrobił dla nas ogromnie dużo.

Ja sam zaczynałem od szachów i sam pamiętam co myślałem o warcabach w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych jako DUMNY posiadacz V, później IV a na końcu szachowej “kariery” III kategorii. W tamtych czasach z warcabami można było się zetknąć w tygodniku (później dwutygodniku) “64”, gdzie regularnie były też strony poświęcone warcabom. Temat rzeka. Po latach nie widzę sensu w takich dyskusjach. Komuś się nie podoba żużel (jadą cały czas w lewo) są i tacy dla których piłka nożna to śmieszny sport w porównaniu do rugby, ktoś inny uważa, że Polacy są tak mocni w brydża bo … karta im idzie!

W powojennej Polsce kopiowano gdzie tylko można wzory radzieckie! Z szachów w ZSRR uczyniono administracyjnie sprawę polityczną a i warcabom poświęcano dużo uwagi. Nasi działacze szachowi postanowili i u nas zaszczepić warcaby. Przedwojenny Polski Związek Szachowy działał po wojnie przez sporo lat jako Sekcja Szachów Głównego Komitetu Kultury Fizycznej. Przez kilka lat sekcja nosiła nazwę “Sekcja Szachów i Warcab”. W miesięczniku szachy był również kącik poświęcony warcabom. O fascynacji (przynajmniej oficjalnej, chociaż u niektórych ówczesnych działaczy szachowych rzeczywistej) ZSRR możemy przekonać się z poniższego tekstu:

(miesięcznik SZACHY. Rok 1953, numer 11)

W tym to właśnie, 1953 roku, przestało bić serce “wodza ludzkości”, o czym oczywiście na swoich okładkach donosili redaktorzy pism “Radiotechnik”, “Wiadomości Wędkarskie”, … i oczywiście “Szachy” (obrazek po lewej).

Kilka miesięcy później, miesięcznik ten informuje, że do składu drużyny szachowej w rozgrywkach drużynowych na wszystkich szczeblach wprowadza się jednego warcabistę.

Nie muszę dodawać, że grano w warcaby rosyjskie. Tak zwane warcaby “polskie”, nie mające w istocie z Polską nic wspólnego, nie były w owym czasie szerzej znane w tej części Europy. Gdy grałem w szachy w gorzowskim Stilonie, pojawił się tam Marek Kamieniarz ze swoimi warcabami. Starsi koledzy wspominali wówczas o warcabowej desce w drużynie. Wielu odnosiło się do tego wspomnienia bardzo niechętnie. Czyżby nie podobał się im okres gdy warcaby “wdrażano” u nas? Nie mam pojęcia.

Faktem jest, że dla całości naszej warcabowej historii okres tamten wart jest zbadania. Wiem, że rozegrano również Mistrzostwa Polski. Informacje w starych numerach miesięcznika “Szachy” są skromne ale pewnie gdzieś indziej są! W 1982 roku na MP do Wrzosowej przyjechał Kazimierz Polec i pokazywał mi zdjęcie pamiątkowe uczestników MP w warcabach bodajże z 1956 lub 57 roku. Chyba było to w Bydgoszczy … ale po niemal 40 latach mogę się mylić.

Wracam do roku 1953. Osierocony po utracie “ukochanego” Stalina naród postanowił dokonać czegoś wielkiego. Tak oto przez dobrych parę lat na mapie Polski nie było już miasta Katowice. Pojawił się STALINOGRÓD.

Oczywiście tak zacne miasto miało swoją sekcję Szachów i Warcab.

Zatem początki warcabów w Polsce były w zasadzie podobne do warcabów w Chinach. Decyzja na górze i … “pajechali“. Pewnie zabrakło wystarczająco silnych działaczy warcabowych by utrzymać ten przyczółek. O warcabach szybko zapomniano. A szkoda. Grano przecież wszędzie:

Miesięcznik SZACHY. Rok 1953, numer 12