Ściśle tajne

246

Skrzętnie schowany przed szeroką publicznością rozpoczął się właśnie jeden z najbardziej pasjonujących turniejów. Rzecz jasna mam na myśli półfinały MISTRZOSTW POLSKI.

[Grupa A] [Grupa B]

Aż 52 uczestników wśród których spore grono kandydatów nie tyle do awansu co do medali w MP! O turnieju ani słowa na stronach internetowych związku, ani słowa na FB. Cisza. Można oczywiście odszukać w zakładce wyniki. Ale gdyby nie wyjazd Piotra to powiem szczerze mógłbym nie zwrócić uwagę, że taki turniej będzie.

A co z innymi? Dzięki różnym ostatnim wydarzeniom przybywa nam publiczności, przybywają nowi miłośnicy warcabów. Jeżeli ktoś porywa się do organizacji takiego turnieju to MUSI w XXI wieku wytworzyć choćby najprostszą stronę internetową.

Absolutnie bezpłatna forma promocji turnieju to jego rejestracja na stronach internetowych FMJD. ZA DARMO! A aktywny link może być widoczny na głównej stronie.

A co z partiami? Biuletyny z partiami były już 30 lat temu, partie w internecie były 20 lat temu na turniejach w Polsce. Nie wszystkich oczywiście ale były! Co stoi na przeszkodzie by wprowadzać partie? Właśnie pojawiły się turnieje na stronach FMJD z turniejami. Wierzę w prowadzącego turniej Arka że da radę :) W razie czego chętnie pomogę (wystarczy podesłać focie zapisów.

Chcemy by o nas było głośno to RÓBMY coś. Ale trzeba popracować nad imprezą. Komunikaty do PAP przed i w trakcie, skromne stronki, partie w sieci,… Pewni by pojawiły się jakieś komentarze do partii, może by zaglądał sam Iwańczuk, który obserwuje wydarzenia warcabowe, może by ktoś z naszych pokazał się klubowi z Holandii? A może po prostu jakiś kibic w bamboszach śledził by sobie wyniki.

Kolejna impreza, dzięki której można było promować warcaby odbywa się w ukryciu. Żal. Bardzo żal.

Warto pomyśleć o czymś w rodzaju licencji organizatora. Nie chodzi o formalność a po prostu o weekendowy kurs w którym uczestnikom przekazuje się i omawia usystematyzowane materiały (są takie) co do kogo należy, co przed turniejem, co w trakcie i co po turnieju. Można to połączyć z “Konferencją Sędziowską” która ostatnio ogranicza się jedynie do formalnych czynności a była pomyślana jako doroczne spotkanie na którym omawia się wspólnie problemy. Oczywiście owe problemy ktoś wcześniej powinien zdefiniować i musi być referent “problemu”. Działanie “na azymut” czy “na entuzjazm” to często za mało.