O Mistrzostwach Świata i nie tylko III

268

Zakończone w połowie kwietnia w Poraju Mistrzostwa Polski przyniosły nam zatem „warcabowy związek zawodowy”, czyli Krajową Radę Zawodniczą (KRZ).

Był to jednak przede wszystkim bardzo ciekawy turniej (link do wyników)! Wspominany w pierwszej części tego artykułu Vaclav Krista, po pokonaniu w turnieju strefowym “czołowych” naszych zawodników, nie zmarnował kilku tygodni na MŚ w Bamako! Codzienne wspólne analizy ze światową czołówką przyniosły efekty. Rok wcześniej skromnie. 26 miejsce. A teraz… po 5 rundach 100%!  Wśród pokonanych m.in. Martko i Sawczyk. Dopiero Jędrzycki pokonał Wacława w przedostatniej rundzie co pozwoliło Andrzejowi Martko nie tylko zostać Mistrzem Polski, ale też wygrać turniej. Andrzej został pierwszym, który zdobył tytuł więcej niż raz.

U Pań było jeszcze ciekawiej (link do wyników). Czternastoosobowa kołówka została zdominowana przez trójkę: Ania Dębska, Gienia Zaglaniczna i Róża Kawczyńska. Wszystkie w całym turnieju straciły po trzy punkty, a o podziale medali zadecydowało wartościowanie Bergera. Ania Dębska jako trzecia wpisała się na listę Mistrzyń Polski. Mimo, że decydował „Berger”, to medal Ani błyszczał pełnią złota. Pokonała w bezpośredniej partii ubiegłoroczną mistrzynię.

W tym właśnie roku (1981) Polska mogła wysłać jedną zawodniczkę na MŚ kobiet do Rygi. Byłem zadowolony, że dzięki powołaniu KRZ wszystko będzie już tak jak być powinno.

Nie pamiętam kiedy to dokładnie było, ale chyba pod koniec maja. Byłem organizatorem Drużynowych MP zaplanowanych na przełom lipca i sierpnia 1981. Pewne sprawy należało koordynować z CKGW (Centralna Komisja Gry Warcabowej). Dzwonię do Pani Marii, rozmawiamy o obsadzie sędziowskiej i różnych innych niuansach. Pod koniec rozmowy i nie przeczuwając niczego szczególnego, tak po prostu zapytałem „A jak idą przygotowania Ani do wyjazdu do Rygi na MŚ?”… po drugiej stronie słuchawki maleńka konsternacja i szokująca informacja …
oj Panie Jacku, Ania nie pojedzie, bardzo późno przyszły dokumenty z Moskwy. COS (Centralny Ośrodek Sportu) nie zdąży z paszportem”.
Dopytuję dalej, … a kto pojedzie w takim razie??!!
pojedzie B
Ja mam oczywiście w głowie mam wyniki MP i nie odpuszczam … A dlaczego nie Gienia! Druga za Anią w MP”.
Gienia ma gospodarstwo a to sierpień i na pewno by nie pojechała

Dochodzimy zatem w rozmowie do trzeciej w MP Róży Kawczyńskiej ze Szczecina.
Panie Jacku, z paszportem do ZSRR teraz nie jest prosto i Róża by nie zdążyła

Nie odpuszczałem. „Pani Mario, Ryga i Szczecin to miasta partnerskie, mamy tutaj konsulat ZSRR i ręczę, że wszystko załatwimy błyskawicznie i Róża pojedzie!” Rozmowa nie zakończyła się w miłej atmosferze. Pani Maria stanowczo twierdziła z pozycji doświadczonego działacza, że młodziak ze Szczecina nie wie o czym mówi i Kawczyńska paszportu nie dostanie.

Najbliższe dni zajęte miałem już tylko tą sprawą. Zacząłem działać jako szef KRZ. Napisałem ostre w tonie pismo do CKGW w którym żądałem realizacji postanowień z kwietnia, czyli konsultacji ze mną wyjazdów na MŚ. Wzywałem do zmiany decyzji. Wysłałem też pisma do wszystkich pozostałych członków KRZ z prośbą o poparcie. Krótko mówiąc chciałem by na MŚ reprezentowała nas zawodniczka, która na to zasługuje. Zawodniczka, która prawo to sobie zwyczajnie wywalczyła.

Było z tym sporo emocji i zamieszania. Parę osób poważnie się na mnie obraziło. Była pamiętna (przynajmniej dla jej uczestników) trudna, nocna męska rozmowa w czasie DMP w Szczecinie.

Najważniejszy był jednak efekt końcowy. A on był taki, że na Mistrzostwa Świata w Rydze pojechała aktualna Mistrzyni Polski. Okazało się, że KRZ bardzo szybko się przydała, a panujący wówczas w Polsce duch przemian zmusił działaczy CKGW do normalności.

Trybuna Ludu, ówczesny dziennik numer 1 na “rynku”.