Mistrzostwa Świata w Blica

129
MŚ w grze błyskawicznej, Haga 3-4.08.1998 (c) Jacek Pawlicki

Blic był zawsze ulubioną rozrywką warcabistów w przerwach pomiędzy … graniem w warcaby. Oficjalne MP w blica odbyły się dopiero w latach 80, ale od pierwszych MP tradycją był jeden wieczór podczas którego rozgrywano turniej w blica. Nie nazywano tego turnieju Mistrzostwami Polski (a szkoda), ale najlepsi przez cały rok, do kolejnych MP cieszyli się szacunkiem najlepszych naszych blickarzy.

Długo trzeba było czekać, aż pojawią się pierwsze oficjalne Mistrzostwa Świata.

Premiera miała miejsce w 1998 roku w Hadze. Rok później odbyły się pierwsze MŚB kobiet, również w Holandii, tym razem w Rotterdamie.

Łącznie rozegrano 16 MŚK mężczyzn (open) i 14 pań. Nie mamy w dorobku medali, ale mieliśmy swoich reprezentantów w wielu tych turniejach i popatrzmy jak to bywało dawno i całkiem niedawno.

1998 Haga


Turniej trwał dwa dni (3-4 sierpnia). Motorem całego przedsięwzięcia był Theo Dijkstra, znany wszystkim organizator Den Haag Open a później turniejów Tavira.
Mistrzostwa naprawdę pięknie zorganizowane. Dla trzech reprezentantów z każdego kraju luksusowy hotel w sercu Hagi (tuż przy parlamencie). Sala gry na ostatnim piętrze wieżowca będącego nową siedzibą biblioteki. Komu nie szło w turnieju … mógł podziwiać piękne widoki.

O ile organizator stanął na wysokości zadania, to nie brakowało chaosu w poczynaniach ekipy sędziowskiej.

Uczestniczyło 31 zawodników. Finałowa rozgrywka miała się odbywać systemem pucharowym z udziałem 16 zawodników. Najwyższy ranking turnieju (Szwarcman) otrzymał bezpośredni awans do finałowej 16. Pozostała 30 walczyła w dwupartiowych meczach.  Zwycięzcy awansowali do 3, decydującej rundy kwalifikacji a pokonani mieli jeszcze na to szansę w rundzie 2, przeznaczonej dla pokonanych. Zatem po dwóch rundach (4 partiach) 7 zawodników miało już wolne, po 3 rundzie kolejna piętnastka.

Ktoś kto ma doświadczenie w takich sprawach szybko wyłapie luki w tym co napisałem powyżej. Pora zatem na dodatkowe szczegóły (smaczki). Szwarcman jest od początku w finale. Miejsce w finale dostał również Wirny, jako ten z wygrywających w pierwszej rundzie, który miał najwyższy ranking. Pozostało 14 miejsc. W rundzie trzeciej grało  22 zawodników, czyli 11 awansowało do finału. Mamy już 13 w finale. Skąd pozostali trzej? Otóż WYLOSOWANO ich spośród tych pokonanych w rundzie trzeciej, którzy awansowali bezpośrednio z rundy pierwszej!!!  Takich było pięciu. Szansę miał Piotr Mamet, fortuna nie była jednak łaskawa.

To nie było jedyne losowanie. Dwupartiowy mecz Sekongo – Prosman zakończył się remisem, podobnie jak kolejne trzy partie dogrywki. W tej sytuacji (nie znano wówczas superblica i nie chciano użyć szachowego Armagedonu) regulamin przewidywał losowanie. Los uśmiechnął się do Prosmana, faworyta gospodarzy, który dotarł później do finałowego meczu. Mieliśmy później jeszcze jedno losowanie – w pierwszej finałowej rundzie po pięciu remisach odpadł po losowaniu jeden z faworytów turnieju – Y. Koyfman z Izraela.
Co ciekawe, sędziowie chcieli zawodników do każdej rundy rozstawiać ponownie według rankingów. Odeszli od tego gdy okazało się, że w trzeciej rundzie miały być dwie powtórki meczów z rundy pierwszej.

My byliśmy reprezentowani przez czwórkę zawodników.

Ewa Schalley przegrała z E. Dulem z Mongolii 1:3 i z T. Czub 0:4

Jan Sekuła, aktualny wówczas Mistrz Polski w blica  przegrał z G Hubnerem z Belgii 1:3. W drugiej rundzie pokonał po dogrywce kolegę klubowego z Belgii R. Schalley 4:2.  Decydujący o awansie do finału pojedynek z pokonanym już wcześniej przez P. Mameta Durdajewem. Pierwsza partia wygrana. W drugiej partii pionek przewagi! Zamiast z zimną krwią po prostu wygrać mecz, Jan usilnie szukał drugiej wygranej i … przegrał partię. Rozczarowany, przegrał również pierwszą partię dogrywki.

Piotr Chmiel przegrał z I. Kupermanem 1:3, wygrał z K. Andalem z Grenady 3:1. W rundzie 3 uległ 0:4 J. Krajenbrinkowi. Bardzo ciekawy pojedynek rozegrał Piotr z legendarnym Iserem (wówczas lat 76). Po przegranej pierwszej partii w drugiej wygrał pionka. Wiecznie młody Kuperman znakomicie się bronił i nie pozwolił młodszemu o 50 lat(!) koledze na wyrównanie.

Naszej ekipie pozostało zatem przyglądać się finałowym potyczkom.

Piotr Mamet wygrał z arcymistrzem Durdajewem z Turkmenistanu 3:1, a w trzeciej rundzie przegrał z E. Dulem 0:4. Jak już wiemy, szczęścia w losowaniu nie miał.

Finałowy turniej

Finałowy mecz to było to co naprawdę kochamy. Bezpośrednia walka w otoczeniu kibiców. Mecz był zaplanowany na 4 partie. Wszystkie zakończyły się remisami, ale już pierwszą dogrywkę wygrał Szwarcman.

Co ciekawe … nie rozegrano meczu o trzecie miejsce! Zapomniano powiadomić zainteresowanych zawodników, że taki mecz się odbędzie!

Kilka zdjęć z tego turnieju poniżej (proszę kliknąć na dowolną miniaturkę i pojawią się duże zdjęcia).

1999


Londyn – panowie po raz drugi

Turniej odbywał się w ramach Mind Sport Olympiad. Bez udziału naszych zawodników. Zaproszenie było ale … nie wzbudziło zainteresowania naszych ówczesnych warcabowych władz. Plany MSO miało bardzo imponujące, to był projekt czysto komercyjny w który kilka zamożnych osób sporo zainwestowało. Jeszcze rok później w rmaach MSO mieliśmy też nasze Drużynowe MŚ (znów bez Polski i z takich samych powodów). Na kilka turniejów stupolowych (był również rapid) organizatorzy przeznaczyli nagrody w łącznej kwocie 8000 funtów!

Po kilku latach okazało się, że MSO nie przyciągnęło globalnych marek i wielkich sponsorów. Impreza trwa do dzisiaj, ale ma charakter taki jak wiele innych festiwalów gier.

Najpierw odbył się turniej open (nie mam szczegółowych wyników) w którym wręczone medale MSO, a najlepsi uzyskali prawo gry w MŚ.

Zabrakło też obrońcy tytułu. Wygrał Valeneris a Prosman znów był drugi.

Rotterdam – panie po raz pierwszy.


Początki zorganizowanego życia klubowego sięgają w tym mieście pierwszej połowy XIX wieku. Ale równo 100 lat wcześniej powstał klub Constant i z tej okazji zorganizowano pierwsze MŚ kobiet w blica.

W tym historycznym wydarzeniu zabrakło naszych pań. Zagrały 24 panie z 9 krajów. To był pierwszy turniej O. Kamyszlejewej w barwach swojej nowej ojczyzny, jeszcze w styczniu w Częstochowie grała z E. Minkina baraż o wicemistrzostwo Świata (i prawo do meczu z Golubewą) pod flagą Białorusi.

Zwyciężyła ta, która była główną faworytką.

2000 – słoneczny Izrael


Początek września (7-9), słoneczny Tel Aviv. 18 zawodników. Turniej był mocno chwalony za jego organizację. Sporo jednak spraw zarówno z ich strony jak i ze strony FMJD było opublikowanych za późno. Nawet sędzi główny dostał wszystkie niezbędne informacje dopiero późno wieczorem przed turniejem. A zawodnicy jak to zawodnicy, szybko widzą jaka jest pula nagród, ale o czym mówi regulamin to już nie koniecznie. Szczególnie gdy regulamin jest nowy i udostępniony tuż przed turniejem. Gdyby te wszystkie nowości i niuanse były opublikowane wcześniej, turniej na pewno przebiegał by bez zgrzytów.

W turnieju uczestniczyło 18 zawodników. Grano systemem kołowym. Organizatorzy chcieli jednak wydarzenie uatrakcyjnić. Pierwsza czwórka miała grać systemem pucharowym z zastrzeżeniem, że w przypadku remisu w meczu mamy dogrywkę tylko, jeżeli obaj zawodnicy mieli tyle samo punktów w kołówce. To miał być bonus za lepszy wynik w turnieju głównym.

Warto dodać, że w czasie turnieju operowano różnym tempem gry. Turniej kołowy to … 5’+5”. W barażu grano 4’+4” a dogrywki 3’+3”. Rok 2000 to ciągle jeszcze nie był moment powszechnego posiadania komórek. No może poza Estonią (ze znanych mi krajów). Ale po raz pierwszy w turniejach warcabowych podniesiony został problem telefonów. Nie dotyczył on zawodników ale … publiczności. Mimo napisów, próśb, regularnie ten czy ów kibic uważał za konieczne opowiedzenie czegoś komuś przez telefon.

Po rozegraniu turnieju okazało się, że trzech zawodników na miejscach 4-6 ma tyle samo punktów. Potrzebny był dodatkowy baraż o ostatnie miejsce w finałowej czwórce.

W półfinałach Szwarcman dwa razy zremisował z Wiersmą, co przy lepszym wyniku punktowym w ‘kołówce’ wystarczyło do awansu do finału.

W drugim półfinale było dużo ciekawiej. Pierwszą partię wygrał Valneris ale Koifman wyrównał. Obaj mieli po 24 punkty w kołówce zatem grano dalej dwupartiowe mecze do skutku:

Valneris  2 0   1 1   1 2   7
Koifman   0 2   1 1   1 0   5

Mecz o brąz się nie odbył. Wiersma stwierdził, że nie będzie grał, gdyż on uważa że Koifman miał więcej punktów w kołówce i nie ma sensu grać meczu. Jest w tym jakiś sens. Na tym poziomie na dystansie dwóch partii w blica trudno ograć przeciwnika którego zadowala remis w meczu.

Tak też było w finale – Szwarcman dwukrotnie zremisował i ponownie zdobył mistrzem Świata w blica.

I tak kończy się historia Mistrzostw Świata w blica w XX wieku. Co było dalej … o tym w kolejnych odcinkach, czyli: 

ciąg dalszy nastąpi.